Teść Kosiniaka-Kamysza ostrzega: "W ciągu 5 miesięcy Rosja zaatakuje Polskę". Czy ujawnił tajemnicę?

2026-10-14 19:51

Wójt Gdowa Zbigniew Wojas, prywatnie teść szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, miał ostrzec mieszkańców przed rosyjską inwazją na Polskę w ciągu pięciu miesięcy. Ta sensacyjna wypowiedź samorządowca budzi pytania o dostęp do poufnych informacji, choć on sam tłumaczy swoje słowa ogólnymi ostrzeżeniami płynącymi od władz państwowych i służb.

Teść Kosiniaka-Kamysza ma dostęp do niejawnych informacji?
Autor: Sergey Nikonov/Shutterstock, Art Service/Super Express, ZbigniewWojasGdow/Facebook/ Shutterstock

Wójt a prywatnie teść szefa MON ostrzega przed inwazją Rosji

Zbigniew Wojas, wójta Gdowa (powiat wielicki) w Małopolsce jest prywatnie teścia szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. W związku z tym portal NaszaPolska.pl nagłośnił słowa, które miały paść z jego ust podczas zebrania wiejskiego w Niewiarowie, 22 września tego roku.

Wówczas na pytanie, czy w ciągu pięciu miesięcy może dojść do rosyjskiej inwazji na Polskę polityk odparł twierdząco - "tak, tak, tak".

Następnie wójt miał opowiadać o przygotowaniach do ewakuacji dzieci i możliwych przerwach w dostawach prądu, wody i gazu.

Ta wypowiedź zszokowała wielu przede wszystkim ze względu na bardzo bliską, prywatną relację wójta z szefem polskiego resortu obrony. Może ona rodzić poważne wątpliwości dotyczące tego, czy samorządowiec jest w posiadaniu tajnych informacji, do których opinia publiczna nie ma dostępu? 

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z politykiem, pytając m.in. o to, czy miał na myśli zagrożenie hybrydowe, czy pełnoskalową inwazję Federacji Rosyjskiej, a także czy jego pogląd wynika z ogólnie formułowanych ostrzeżeń przez polityków i służby wywiadowcze, czy też jest skutkiem wiedzy niejawnej powziętej od ministra obrony narodowej. Do momentu publikacji tego materiału nie uzyskaliśmy odpowiedzi. 

Zbigniew Wojas tłumaczy swoją wypowiedź 

Do wójta gminy Gdów dotarła redakcja "Faktu". Oto, jak odniósł się do swojej wypowiedzi: 

- Rozmawiam z mieszkańcami o różnych zagrożeniach. Wszyscy o tym mówią, również o alarmach. Warszawa się przygotowuje, szkoły przygotowują się do ewakuacji. Duże miasta podejmują takie działania, podobnie jak gminy wiejskie. Mówiłem, że może nastąpić jakieś niebezpieczeństwo ze Wschodu. Czy będzie to za pół roku, za rok, za dwa lata, czy może w ogóle do tego nie dojdzie - tego nie wiemy. Chodzi o to, żebyśmy byli przygotowani, zabezpieczyli szkoły i zadbali o dzieci, aby w razie zagrożenia można było je bezpiecznie ewakuować, bez wywoływania strachu i paniki - tłumaczy polityk. 

Wojas stanowczo zaprzeczył, aby zięć przekazywał mu jakiekolwiek informacje o zagrożeniu inne od tych podawanych przez służby publiczne - w tym polityków. - Nie było takiej rozmowy. W domu rodzinnym również nie rozmawiamy o tym, tylko o sprawach prywatnych, rodzinnych - zapewnił wójt.

Przypomnijmy, że premier Donald Tusk we wrześniu mówił w Sejmie, że w ciągu najbliższych miesięcy mogą zajść "poważne zdarzenia wymagające od nas skupienia, powagi i przede wszystkim mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów"; stwierdził również wprost, że z danych wywiadowczych wynika, że w planie rosyjskim są hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. 

LESZEK MILLER: NIE WIERZĘ W ATAK ROSJI! TO OSTATNIA WOJNA W HISTORII LUDZKOŚCI | Alfabet Millera

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI