- Powstała petycja skierowana do prezydenta Krakowa i rady miejskiej w sprawie ochrony funkcji usługowo-handlowej obszaru obejmującego CH Krokus, OBI, Park Wodny, Serenadę i Multikino.
- Inicjatorzy sprzeciwiają się przekształceniu tego terenu w "strefę wielofunkcyjną z zabudową wielorodzinną", argumentując, że likwidacja usług i handlu byłaby szkodliwa społecznie, komunikacyjnie, urbanistycznie i gospodarczo.
- Mieszkańcy przypominają o obietnicy Aleksandra Miszalskiego, który podczas Ławeczki Dialogu w Dzielnicy III Prądnik Czerwony zadeklarował, że teren zachowa funkcję usługowo-handlową i nie będzie zmieniany bez zgody mieszkańców.
Walka o centra handlowe w Krakowie. Wolą sklepy wielkopowierzchniowe od blokowisk
Jak wynika z analiz urbanistycznych, handel wielkopowierzchniowy w Krakowie zajmuje zaledwie 0,6% powierzchni miasta, czyli około 207 hektarów. Mieszkańcy podkreślają, że obszar centrów handlowych jest kluczowy dla ich codziennego funkcjonowania. - To kategoria rzadko występująca, trudna do odtworzenia, a jednocześnie niezwykle potrzebna mieszkańcom. Użytkownicy tych usług to rodziny, seniorzy, młodzi ludzie, wszyscy, którzy chcą robić zakupy bez konieczności korzystania z centrów podmiejskich. Likwidacja tej funkcji będzie ciosem w codzienne życie dziesiątek tysięcy mieszkańców – czytamy w petycji.
Co więcej, lokalizacja ta, położona między mocno obciążonymi drogami – al. Bora-Komorowskiego i ul. Dobrego Pasterza – jest miejscem hałaśliwym i pełnym ruchu samochodowego. Wprowadzanie tam zabudowy mieszkaniowej jest - zdaniem mieszkańców - „przykładem planowania wbrew zdrowemu rozsądkowi i jedynie pod pozorne potrzeby rynku deweloperskiego”. Taki ruch grozi - według inicjatorów petycji - stworzeniem monofunkcyjnej dzielnicy-sypialni, pozbawionej różnorodności i samowystarczalności. Jak zaznaczają sygnatariusze, „monofunkcyjne dzielnice to najgorszy możliwy kierunek urbanizacji – czego dowodzą przykłady z całej Europy”.
Trzymają Miszalskiego za słowo
Mieszkańcy są zaniepokojeni wypowiedziami niektórych radnych, którzy, ich zdaniem, „lekceważą potrzeby mieszkańców i bagatelizują rolę tej części miasta”. W petycji jasno wskazują, że „tego chcą wyłącznie deweloperzy – NIE mieszkańcy”. Sytuacja jest dla inicjatorów petycji o tyle rozczarowująca, że prezydent Aleksander Miszalski, podczas Ławeczki Dialogu w Dzielnicy III Prądnik Czerwony, „publicznie zadeklarował, że ten teren ma zachować swoją obecną funkcję usługowo-handlową i bez zgody mieszkańców nie będzie zmieniany”.