Wolą sklepy zamiast nowych mieszkań. Zaskakująca petycja w obronie centrów handlowych

2026-03-19 12:08

Plany dotyczące zagospodarowania przestrzennego tej części Krakowa budzą sprzeciw. W internecie powstała petycja w obronie sklepów wielkopowierzchniowych, które miałyby zostać zastąpione przez blokowiska. - Obecny układ funkcjonalny tego terenu - duże sklepy, usługi towarzyszące, rekreacja oraz centrum handlowe - tworzy ważny lokalny biegun usługowy dla dziesiątków tysięcy mieszkańców Prądnika Czerwonego, Mistrzejowic, Bieńczyc, Czyżyn, Wzgórz Krzesławickich i Nowej Huty - przekonują inicjatorzy petycji.

Centrum Handlowe Krokus w Krakowie

i

Autor: Igor123121 / CC BY-SA 4.0
  • Powstała petycja skierowana do prezydenta Krakowa i rady miejskiej w sprawie ochrony funkcji usługowo-handlowej obszaru obejmującego CH Krokus, OBI, Park Wodny, Serenadę i Multikino.
  • Inicjatorzy sprzeciwiają się przekształceniu tego terenu w "strefę wielofunkcyjną z zabudową wielorodzinną", argumentując, że likwidacja usług i handlu byłaby szkodliwa społecznie, komunikacyjnie, urbanistycznie i gospodarczo.
  • Mieszkańcy przypominają o obietnicy Aleksandra Miszalskiego, który podczas Ławeczki Dialogu w Dzielnicy III Prądnik Czerwony zadeklarował, że teren zachowa funkcję usługowo-handlową i nie będzie zmieniany bez zgody mieszkańców.

Walka o centra handlowe w Krakowie. Wolą sklepy wielkopowierzchniowe od blokowisk

Jak wynika z analiz urbanistycznych, handel wielkopowierzchniowy w Krakowie zajmuje zaledwie 0,6% powierzchni miasta, czyli około 207 hektarów. Mieszkańcy podkreślają, że obszar centrów handlowych jest kluczowy dla ich codziennego funkcjonowania. - To kategoria rzadko występująca, trudna do odtworzenia, a jednocześnie niezwykle potrzebna mieszkańcom. Użytkownicy tych usług to rodziny, seniorzy, młodzi ludzie, wszyscy, którzy chcą robić zakupy bez konieczności korzystania z centrów podmiejskich. Likwidacja tej funkcji będzie ciosem w codzienne życie dziesiątek tysięcy mieszkańców – czytamy w petycji.

Co więcej, lokalizacja ta, położona między mocno obciążonymi drogami – al. Bora-Komorowskiego i ul. Dobrego Pasterza – jest miejscem hałaśliwym i pełnym ruchu samochodowego. Wprowadzanie tam zabudowy mieszkaniowej jest - zdaniem mieszkańców - „przykładem planowania wbrew zdrowemu rozsądkowi i jedynie pod pozorne potrzeby rynku deweloperskiego”. Taki ruch grozi - według inicjatorów petycji - stworzeniem monofunkcyjnej dzielnicy-sypialni, pozbawionej różnorodności i samowystarczalności. Jak zaznaczają sygnatariusze, „monofunkcyjne dzielnice to najgorszy możliwy kierunek urbanizacji – czego dowodzą przykłady z całej Europy”.

Trzymają Miszalskiego za słowo

Mieszkańcy są zaniepokojeni wypowiedziami niektórych radnych, którzy, ich zdaniem, „lekceważą potrzeby mieszkańców i bagatelizują rolę tej części miasta”. W petycji jasno wskazują, że „tego chcą wyłącznie deweloperzy – NIE mieszkańcy”. Sytuacja jest dla inicjatorów petycji o tyle rozczarowująca, że prezydent Aleksander Miszalski, podczas Ławeczki Dialogu w Dzielnicy III Prądnik Czerwony, „publicznie zadeklarował, że ten teren ma zachować swoją obecną funkcję usługowo-handlową i bez zgody mieszkańców nie będzie zmieniany”.

Sonda
Czy Kraków jest dobrym miejscem do życia?
Dramatyczna akcja ratunkowa. 23-latek przestał oddychać

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki