Przed klientkami przedstawiał się jako 40-letni Włoch. Opalony, śniady, uśmiechnięty, z gitarą pod ręką, szybko stał się lokalnym amantem i atrakcją lokalu. Panie robiły sobie z nim zdjęcia, wrzucały je do sieci i chętnie dodawały go do znajomych.
– Śniady przystojniak – napisała pani Wanda, znana ostródzka malarka, w komentarzu pod naszym tekstem o jego zatrzymaniu.
Tyle że włoska legenda okazała się fikcją. Mężczyzna ma 51 lat, pochodzi z Meksyku, w Polsce mieszka od około 12 lat, a w Ostródzie od dwóch. To mniej więcej tyle, ile działa restauracja, w której pracował. Jak udało nam się ustalić, po godzinach dorabiał także w drugiej włoskiej restauracji, otwartej przed tegorocznymi wakacjami. I tam też śledczy sprawdzają, czy klientki i tam klientki nie były nagrywane korzystając z toalety.
Teraz zamiast serenad są pytania prokuratora.
– Co do zasady przyznał się, ale inną wersję przedstawił podczas przesłuchania przed prokuratorem, a inną już w sądzie na posiedzeniu aresztowym – mówi „Super Expressowi” prokurator Ewa Ziębka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
Śledczy ustalają skalę procederu i szukają kolejnych pokrzywdzonych. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, na razie zidentyfikowano dwie osoby. Jedną z nich ma być kelnerka pracująca w lokalu.
To właśnie pracownica restauracji miała zauważyć urządzenie. Telefon z włączoną kamerą był ukryty w koszu na śmieci obok muszli klozetowej w damskiej toalecie. Korzystały z niej klientki, a okazjonalnie także pracownicy.
Wiadomo już, że nie chodzi o jedno nagranie. Na zabezpieczonym telefonie znaleziono ich kilkadziesiąt, a materiały miały powstawać w różnym czasie. Śledczy zabezpieczyli także laptop, tablet, pendrive’y, kolejne telefony i inne nośniki. Powołany został biegły, który ma sprawdzić ich zawartość.
Prokuratura będzie teraz ustalała, kto został nagrany i czy materiały były kopiowane lub komuś udostępniane. Śledczy też proszą o zgłaszanie się ewentualnych pokrzywdzonych w sprawie do miejscowej komendy policji.
Właściciel restauracji w wydanym oświadczeniu próbuje umniejszać rolę zatrzymanego, podkreślając, że pracował on jedynie okazjonalnie. Więcej miejsca poświęca stratom wizerunkowym lokalu i krytyce mediów, które ujawniły skandal!
51-letniemu mężczyźnie grozi 5 lat więzienia. Jednak jeżeli na zabezpieczonych materiałach, biegły ujawni osoby nieletnie, prokuratura zapewne zmodyfikuje zarzuty i wtedy kara wzrośnie nawet do 10 lat!