- Cmentarz w Jezioranach zmaga się z plagą ptaków, które niszczą nagrobki i zanieczyszczają teren.
- Mieszkańcy są zmuszeni do owijania grobów folią.
- Problem narasta, a urzędnicy rozkładają ręce.
Ptasi terror w Jezioranach. „Groby trzeba owijać folią!”
Widok, który jeszcze niedawno wydawał się nie do pomyślenia, dziś stał się codziennością. Żeby ratować pomniki bliskich przed zniszczeniem, mieszkańcy owijają nagrobki folią stretch. Inni regularnie przychodzą z wodą i środkami czystości, bo ptasie odchody dosłownie wżerają się w kamień.
- Nie ma wyjścia, jest to dla mnie przykre. Przychodzę, myję nagrobek rodzinny, a za chwilę znów wszystko jest brudne. Inni owijają pomniki folią, bo co mają zrobić? - mówi Piotr Mileszko (76 l.).
Ludzie są wściekli, bo problem trwa od lat i zamiast poprawy jest coraz gorzej. Ptaki opanowały parki, wysokie drzewa i kolejne części miasta. Hałas zaczyna się od samego rana, a cmentarz, który powinien być miejscem spokoju, zamienił się w przestrzeń ciągłej walki z brudem.
- Drą się od świtu, wszędzie pełno odchodów. Na cmentarz człowiek nie może spokojnie wejść, bo zaraz nalot zrobią i narobią na człowieka - nie kryje emocji Jan Wiśniewski, mieszkaniec Jezioran.
Władze gminy mają związane ręce?
Władze gminy przyznają, że skala problemu jest ogromna. Próbowano już przycinania drzew, żeby utrudnić ptakom budowanie gniazd, ale efektu nie było.
- Ten problem obserwujemy od wielu lat i nie dotyczy już tylko samych Jezioran, ale całej gminy. Przycinaliśmy drzewa, żeby ograniczyć budowanie gniazd, jednak to nie pomogło. Ptaki są nadal i jest ich coraz więcej - mówi Patrycja Pankowska, zastępca burmistrza Jezioran.
Choć szkody są realne i coraz większe, mieszkańcy praktycznie nie mogą liczyć na skuteczną pomoc. Ptaki są pod ochroną. Gmina chciała skorzystać z pomocy sokolnika, ale tu pojawia się ściana przepisów. I właśnie to dla wielu jest kompletnie niezrozumiałe.
„To jest chore”
Kiedy chodzi o lotniska, ptaki można odstraszać z użyciem sokołów, bo liczy się bezpieczeństwo. Ale kiedy w Jezioranach niszczone są nagrobki, samochody i elewacje, gdy mieszkańcy nie mogą spokojnie odwiedzić grobów swoich bliskich, nagle okazuje się, że niewiele wolno zrobić. Ptaki są chronione, a ludzie zostają sami ze swoim problemem.
- To jest chore. Państwo potrafi chronić ptaki, ale nie potrafi ochronić ludzi i ich mienia - mówią oburzeni mieszkańcy.
W Jezioranach rachunek za tę bezradność płacą zwykli ludzie. Myją samochody, czyszczą elewacje, szorują pomniki i owijają groby folią jak paczki. A ptaki? Mają święty spokój.
Źródło: Super Express