Rak zabiera życie pani Eli. "Nie mogę się poddać, muszę żyć dla moich dzieci"

2021-03-03 12:14 sch
Pani Elżbieta ma czwórkę dzieci. Choruje na raka piersi.
Autor: archiwum prywatne Pani Elżbieta ma czwórkę dzieci. Choruje na raka piersi.

Pani Ela ma 35 lat. Prawie 2 lata temu otrzymała tragiczną wiadomość. Lekarze zdiagnozowali u kobiety nowotwór złośliwy piersi. Po wielu miesiącach walki ze straszną chorobą, 35-latce coraz częściej brakuje już sił. - Moja odporność jest bardzo słaba, ciągle łapię infekcje i kończy się antybiotykiem - przyznaje załamana pani Ela. Kobieta walczy jednak o swoje życie. Jest mamą czworga dzieci. Jedna z jej córek w maju ma komunię. Pani Ela chce być przy niej tego dnia. Musi walczyć, a do tego potrzebne są pieniądze.

Pani Ela walczy z rakiem. "Świat mi się zawalił"

Pani Ela ma 35 lat. Pochodzi z woj. warmińsko-mazurskiego. Jest mamą czwórki dzieci. Prawie 2 lata temu spotkał ją życiowy dramat. - W sierpniu 2019 roku usłyszałam diagnozę, nowotwór złośliwy piersi - mówi 35-latka. - Pierwsze było niedowierzanie. "Ale jak to, jestem przecież taka młoda, mam małe dzieci, to niemożliwe!" Świat mi się wtedy zawalił.

We wrześniu pani Ela przeszła mastektomie prawej piersi. Kobiecie usunięto 14 węzłów chłonnych, w czym 3 zajęte przez nowotwór. Wydawało się, że sytuacja uległa poprawie. - Operacja przebiegła bez większych komplikacji i jeszcze tego samego dnia wróciłam do domu. Lekarze obmyślili plan, 3 chemie czerwone i 3 białe, radioterapia i hormony na 5 lat - przypomina 35-latka.

Niestety, straszliwa choroba ponownie dała o sobie znać. - Tuż przed podaniem pierwszej chemii zostałam zabrana karetką do szpitali z bólem kręgosłupa, nogi odmówiły mi posłuszeństwa, każdy ruch był pełen bólu - opowiada pani Ela. W szpitalu lekarze podali jej leki, m.in. morfinę i oxycodon. Badania potwierdziły przerzuty do kości. Stan kobiety bardzo się pogorszył. - Skutków ubocznych nie ma końca. Moja odporność jest bardzo słaba, ciągle łapie infekcje i kończy się antybiotykiem - przyznaje załamana pani Ela.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Tragedia na boisku! Sebastian zderzył się z kolegą i przestał się ruszać! Młody piłkarz walczy, żeby stanąć na nogi

Matka dzieci, które trafiły do domu dziecka: marzę by przyjechały na Wielkanoc. Muszę uzbierać 640 zł

"Mój synek ma 2 lata. Chcę zobaczyć jak dorasta"

Na początku roku na panią Elę spadła kolejna fatalna wiadomość. - Poddałam się naświetleniu płuca, w którym również wykryto zmianę. Jest lepiej, ale często brakuje mi sił. Chciałabym na chwilę odetchnąć od szpitali przepełnionych chorymi, od wszystkiego po prostu odpocząć, poczuć tę normalność, radość i szczęście - mówi 35-latka. - Mój najmłodszy synek ma dopiero 2 latka i muszę zrobić wszystko, aby zobaczyć jak dorasta.

Na stronie internetowej pomagam.pl trwa zbiórka pieniędzy dla pani Eli. Potrzebne jest 100 000 złotych. Link do zbiórki dostępny jest TUTAJ. - Jest mi wstyd, że muszę prosić ludzi o pomoc, ale chcę spróbować wszystkiego, nie mogę się poddać, muszę żyć dla moich dzieci - mówi kobieta. Udało się już zebrać zdecydowaną większość z potrzebnej sumy. W sercach ciężko chorej kobiety i jej czwórki dzieci, pojawiła się nadzieja. - Kiedy moje dzieciaki zobaczyły, że ludzie zaczęli wpłacać, powiedzieli, że w końcu będę zdrowa. Moja córka jest taka szczęśliwa, że będę na jej pierwszej komunii w maju, więc teraz nie zostało mi nic innego jak walczyć.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 3-letnia dziewczynka z Orzysza walczy o życie w szpitalu! Jej matka odpowie za znęcanie się

Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE