Płock: Słuchać doradców czy swojego ciała? Wicemistrzyni świata w obliczu ciąży

2020-01-18 11:39 Michał Michalak
Płock: Słuchać doradców czy swojego ciała? Wicemistrzyni świata w obliczu ciąży
Autor: profil facebookowy Gosia - Freak Girl Malgorzata Daszkiewicz z Płocka musiała wybrać, czy słuchać doradców, czy swojego ciała

Małgorzata Daszkiewicz z Płocka, wicemistrzyni świata w swojej kategorii wiekowej w biegu z przeszkodami, kilka miesięcy temu dowiedziała się, że jest w ciąży. To na ogół najważniejsze wydarzenie w życiu każdej kobiety, które potrafi jednak zmienić perspektywę myślenia o 180 stopni. Daszkiewicz musiała podjąć decyzję, co jest najważniejsze, i zastanowić się, czy warto słuchać doradców czy swojego ciała?

Wicemistrzyni świata w biegu z przeszkodami planowała ciążę już wcześniej. Z jednej strony wiedziała, że bardzo tego chce; z drugiej, zdawała sobie sprawę, że będzie tęsknić za aktywnym trybem życia, a przynajmniej takim jak do tej pory.

- Chciałam zajść w ciążę jeszcze przed rozpoczęciem w sezonu, ale stało się to w trakcie - mówi Daszkiewicz. - Pamiętam, że pomyślałam wtedy: ale jak to? Przecież jest połowa sezonu (śmiech). Oczywiście bardzo się cieszyłam, choć wcześniej zdążyłam się przygotować psychicznie na to, że będę musiała zwolnić tempo. Jak lekarz powiedział mi, że mogę biegać najwyżej po 5-6 kilometrów, to pomyślałam, że szkoda zakładać buty (śmiech).

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Aktywny tryb życia Daszkiewicz miał kolosalny, tylko i wyłącznie pozytywny wpływ na przebieg ciąży. W czasie kariery sportsmenka zdążyła na tyle poznać swoje ciało, że już po tym, jak okazało się, że spodziewa się dziecka, wiedziała, czego najbardziej potrzebuje.

- Dobra kondycja pomogła mi przede wszystkim znieść wszelkiego rodzaju bóle kręgosłupa, miednicy, stawów - tłumaczy. - Myślę, że dzięki temu jest mi znacznie łatwiej, bo po tych kilku miesiącach czuję się bardzo dobrze i nie narzekam, że moje ciało tak bardzo się zmieniło. Zanim zaczęłam starać się o dziecko, zapisałam się na wybrane kursy, szkolenia i zapoznałam się z przydatną literaturą na ten temat. Nie to było jednak najważniejsze.

Daszkiewicz stanęła wtedy przed dylematem: słuchać doradców czy swojego ciała? Wszyscy dokoła twierdzili, że powinna postępować tak i tak, a okres ciąży służy raczej odpoczynkowi, a nie aktywności fizycznej.

- Znałam siebie i swoje możliwości, dlatego zdecydowanie wybrałam drugą opcję - wyjaśnia. - Biegałam i wykonywałam różne ćwiczenia, dopóki nie odezwał się jakikolwiek, choćby najmniejszy ból. Wtedy natychmiast odpuszczałam, bo jeśli mój organizm dopominał się odpoczynku, to wiedziałam, że trzeba przestać. Na pierwszym miejscu zawsze było dziecko, ale wiedziałam też, że nie mogę zupełnie nic nie robić, również przez wzgląd na nie. W zdrowym ciele zdrowy duch, a wiem, że to było potrzebne zarówno jemu, jak i mnie.