Choć do tragedii doszło 3 marca 2025 roku, prawda wyszła na jaw dopiero rok później. Wiktoria (13 l.) z małej wsi pod Lwówkiem miała tylko na chwilę wyjść z domu, spotkać się z kolegą. Niestety, nigdy do niego już nie wróciła. Zaalarmowana policja szybko rozwiązała makabryczną zagadkę. Wiktorię odnaleziono powieszoną w lasku nad jeziorem. Między małymi drzewami i krzewami, leżała z pętlą na szyi.
Początkowo śledczy zakładali, że było to samobójstwo. Policjantom sprawa nie dawała jednak spokoju. Głośno o tym, że ktoś zrobił krzywdę Wiktorii mówiła rodzina nastolatki.
Mama Wiktorii od razu podejrzewała, kto to zrobił - mówił Super Expressowi sąsiad kobiety.
Bliscy dziewczynki chodzili często w miejsce tragedii i znajdywali kolejne dowody: na przykład kolczyk nastolatki. Dopiero po dziesięciu miesiącach, gdy policjanci weszli do domu Aleksandra S., który był kolegą nastolatki ze szkoły, śledztwo ruszyło z miejsca.
Zostały zdobyte materiały dowodowe, które okazały się kluczowe do wyjaśnienia śmierci dziewczynki - mówi mł. insp. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.
24 marca 2026 roku Aleksander S.został zatrzymany przez policję i jest podejrzany o tę zbrodnię.
Ze względu na wiek zatrzymanego, całą sprawę przekazaliśmy do Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu. Zajmuje się nią Wydział Rodzinny i Nieletnich – dodaje oficer prasowy wielkopolskiej policji.
Głos Wielkopolski poinformował właśnie, że w Nowym Tomyślu w Sądzie Rejonowym rozpoczął się proces nastolatka. Aleksandra S. doprowadzono z młodzieżowym ośrodku wychowawczym dla nieletnich, w którym przebywa od marca.