Ta historia tylko z pozoru wyglądała jak nieszczęśliwy wypadek, ale policjanci szybko zorientowali się, że mają do czynienia ze świadomym i zaplanowanym działaniem. W poniedziałek, 28 września, wielkopolska policja poinformowała o wypadku pod Poznaniem. W miejscowości Dachowa na ulicy Kapałka, po godzinie 13.00 doszło do potrącenia trzech osób stojących przy aucie marki Mercedes przez 39-letniego kierowcę Opla, który uciekł z miejsca wypadku.
- Od początku podejrzewaliśmy, że zdarzenie nie ma charakteru zwykłego wypadku - przekazał Interii rzecznik prasowy KWP w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Niestety, życia jednego z potrąconych mężczyzn nie udało się uratować. Okazało się też, że był to… młodszy brat sprawcy potrącenia.
W dodatku, osoby biorące udział w tym wydarzeniu były notowane w policyjnych rejestrach za rozboje, a także za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Na miejscu zabezpieczono też kije baseballowe i pałki. Policja nie wyklucza, że pomiędzy trójką mężczyzn doszło wcześniej do kłótni i być może bijatyki.
Arkadiusz C., mężczyzna, który potrącił mężczyzn, w tym młodszego brata, mimo że uciekł z miejsca wypadku, został złapany przez policję i zatrzymany. Po doprowadzeniu do prokuratury w Środzie Wielkopolskiej niespodziewanie źle się poczuł. Śledczy nie zdążyli postawić mu zarzutów, bo mężczyzna trafił pod opiekę lekarzy, ale do Sądu Rejonowego i tak został złożony wniosek o jego areszt.
- Arkadiusz C podejrzany jest o narażenie pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez najechanie ich samochodem i jednocześnie spowodowanie u dwóch z nich obrażeń ciała trwających dłużej niż siedem oraz nieumyślnego spowodowania śmierci trzeciego. Czynu tego dopuścił się w warunkach recydywy - mówi prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.