W sobotę, 15 sierpnia, policyjne informacje były bardzo lakoniczne. Nieprzytomną 46-letnią kobietę odnaleziono z raną postrzałową głowy na klatce schodowej komunalnej kamienicy w Swarzędzu pod Poznaniem. Od początku było jasne, że kobieta nie zrobiła sobie tego sama. Wszystko wyglądało na bezwzględny i brutalny atak, w czasie, gdy kobieta wracała z pracy do domu.
Była kilka kroków od swojego mieszkania. Podejrzenia padły na byłego partnera 46-latki i od razu ruszyła obława za mężczyzną.
Sprawca użył do tego broni czarnoprochowej - informował sierżant Michał Wiśniowski z poznańskiej policji, dając, że na miejsce natychmiast skierowaliśmy znaczne siły policyjne.
Do pracy ruszyły psy tropiące, zaangażowano też drony. Jeszcze przed zatrzymaniem Remigiusz Z., prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o jego tymczasowe aresztowanie poszukiwawcze na 30 dni, dzięki czemu wydano za nim list gończy.
Policjanci cały czas byli też tutaj niedaleko kamienicy - mówią Super Expressowi sąsiedzi ofiary, którzy bali się wychodzić z domu.
Mundurowi mieli nosa. Mężczyzna - po ponad dobie od ataku - pojawił się pod domem i został złapany.
Chciał zabrać swój rower - mówi jeden z sąsiadów.
Pani Hanna, spokojna sprzedawczyni z jednego ze swarzędzkich sklepów, była z Remigiuszem Z. kilkanaście lat. Mają razem nastoletnią córkę. Niestety, jak relacjonują sąsiedzi, mężczyzna bywał agresywny i lubił zaglądać do kieliszka. Wszyscy się go bali i unikali go jak ognia.
Poszarpał mojego męża, rozwalił dzieciom plac zabaw na podwórku - mówi jedna z sąsiadek, która zapewnia, że nikt nie przypuszczał, że w szopce, w której często przesiadywał, miał broń.
Hania chciała już się z nim rozstać dawno, bo nie była z nim szczęśliwa, ale dawała mu kolejne szanse i tak problem narastał. Tym razem nie chciała go już widzieć, na pewno nie spodziewała się, że może być zdolny do takiego bestialstwa - mówią znajomi Hanny.
Podejrzewają, że to właśnie rozstanie było motywem ataku.
Już jak się wyprowadził z kamienicy, wracał tutaj i przesiadywał w szopce na podwórku, bo podobno miał tutaj internet - dodają sąsiedzi.
Rodzina pani Hanny czuwa teraz przy niej w poznańskim szpitalu. Jej stan jest krytyczny. Mężczyźnie, za to co zrobił, grozi nawet dożywocie.
Podejrzany się przyznał, wyjaśnił, że zrobił to z miłości. Prokurator wnioskuje o jego 3 miesięczny areszt. Broń czarnoprochowa , którą się posłużył została zabezpieczona podczas jego zatrzymania i będzie przed badań - mówi Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.