Ksiądz gwałcił go i molestował. Szymon powiedział, że wybaczył duchownemu

i

Autor: shutterstock(2) Wyrok 8 lat więzienia usłyszał Krzysztof G., który jeszcze będąc księdzem, gwałcił i molestował ministranta z Chodzieży, zdj. ilustracyjne

Ofiara przeżyła koszmar

Ksiądz gwałcił go i molestował. Szymon powiedział, że... wybaczył duchownemu

2023-11-29 19:23

Wyrok 8 lat więzienia usłyszał Krzysztof G., który jeszcze będąc księdzem, gwałcił i molestował ministranta z Chodzieży. Byłego duchownego nie było na sali sądowej w środę, 29 listopada, ale pojawił się tam Szymon B., jego ofiara. Dorosły dziś mężczyzna przeżywał koszmar nie tylko w czasie znajomości z księdzem, ale również długo później, o czym opowiedział.

Chodzież. Wyrok ws. księdza, który gwałcił i molestował ministranta

Ministrant z Chodzieży powiedział, że wybaczył księdzu, który gwałcił go i molestował - informuje PAP, powołując się na rozmowę ofiary z Radiem Poznań. W środę, 29 listopada, były już duchowny Krzysztof G. usłyszał za to wyrok 8 lat więzienia. Mężczyzna miał się dopuszczać powyższych czynów od 2001 r. przez kolejnych kilkanaście lat, stosując wobec niego m.in. przemoc fizyczną, natomiast do przestępstw dochodziło nie tylko w Chodzieży, ale również innych miejscowościach. Oprócz 8 lat pozbawienia wolności były ksiądz otrzymał 10-letni zakaz wykonywania zawodu lub działalności związanej z edukacją, wychowaniem lub opieką nad małoletnimi, a także faktycznego podejmowania tego rodzaju zajęć lub działalności. Krzysztof G. ma również zapłacić pokrzywdzonemu nawiązkę za doznaną krzywdę w wysokości 150 tys. zł.

Ofiara wybaczyła księdzu

Gwałcony i molestowany Szymon B. powiedział Radiu Poznań, że wybaczył księdzu i że jest usatysfakcjonowany wyrokiem. Mężczyzna zdradził, że po tym co przeżył, popadł w alkoholizm, a towarzysząca mu trauma nie pozostała bez wpływu na wypadek samochodowy, z którego "ledwie uszedł z życiem". Poszkodowany zdradził również, że wiele osób zarzucało, że chodziło mu przede wszystkim o pieniądze, czemu zaprzeczył.

- Tocząc ten proces tutaj nie chodziło mi o pieniądze. Dużo ludzi mnie podejrzewało, że mi chodzi o pieniądze, że to jest łatwy sposób na pieniądz – nie. Chodziło mi o sprawiedliwość, po prostu o sprawiedliwość (…) Przede wszystkim tutaj w najwyższej mierze chodzi o inne ofiary, nie tylko księży, ale przede wszystkim osób sytuowanych dosyć wysoko; czy nauczycieli, czy nie nauczycieli, lekarzy, żeby młodzi, przede wszystkim młodzi, nie dawali sobą manipulować, nie dawali się dotykać w takie miejsca, żeby potrafili zastopować to. Wiem, że to jest trudne, bo przypominam sobie swój pierwszy raz - nie wiedziałem w ogóle, co się dzieje - powiedział w rozmowie z Radiem Poznań Szymon B.

Ksiądz Antoni Kieniewicz osierocił córkę i trzech synów. Tak wygląda jego grób