Kupili kucyka jako atrakcję dla dzieci. Gdy przestał być potrzebny, zaczął się dramat

2026-07-01 13:59

Rodzice kupili dzieciom w prezencie kucyka i… go skrajnie zaniedbali. Głodny i chory Wacek cierpiał na swoim wybiegu aż do interwencji Fundacji Przyjaciele Zwierząt w Gnieźnie (woj. Wielkopolskie). Zwierzę dochodzi teraz do siebie w szpitalu dla koni. Szczegóły w artykule.

Zwierzę to nie zabawka. Niestety, właśnie tak było w tym przypadku. 

Dostaliśmy informację o kucyku, który jest zaniedbany, wychudzony i chory - o sprawie opowiada Danuta Kwiatkowska, inspektorka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Doniesienia były dla obrońców praw zwierząt bardzo alarmujące. 

Razem z biegłą weterynarz i z Fundacją Przyjaciele Zwierząt w Gnieźnie od razu pojechaliśmy na miejsce - opowiada Kwiatkowska.

Okazało się, że kucyk kupiony dla dzieci jako atrakcja szybko znudził się i stał się zbędny. W dodatku nigdy nie był u weterynarza.

Kucyk mieszkał w blaszaku, do którego miał małe wejście. Dodatkowo miał rany na całym ciele i powykrzywiane kopyta - poważna choroba postępowała przez skrajne zaniedbanie - mówi Kwiatkowska. 

Zwierzę cierpiało. 

Tuż przed interwencją kopyta zostały skrócone, niestety nie była to profesjonalna korekcja wykonana przez kowala. Chore kopyta skrócono w drastyczny sposób, co nie tylko nie przyniosło kucykowi ulgi w bólu, ale też spowodowało utrudnienie właściwego leczenia - mówi Kwiatkowska. 

Stan Wacka w dniu interwencji był krytyczny. Koń był odwodniony, wychudzony, skrajnie zaniedbany. Do jedzenia dostawał kiszone ogórki. Zwierzę od razu zostało zabrane do szpitala. 

Właściciele zrzekli się kucyka na rzecz naszej Fundacji, dzięki czemu mogliśmy natychmiast rozpocząć walkę o jego zdrowie. Trafił do Szpitala dla Koni doktora Michała Stachowiaka, gdzie natychmiast został on nawodniony i zaopatrzony przeciwbólowo - mówi Kwiatkowska. 

Wykonano też szczegółową diagnostykę i opracowano plan leczenia oraz współpracę z kowalem. Stan zwierzęcia był tak zły, że początkowo specjaliści dopuszczali nawet myśli, że trzeba będzie Wacka poddać eutanazji. Na szczęście, wieści ze szpitala są coraz lepsze. 

Wacek zaczął już lepiej jeść, po tarnikowaniu zębów musiał się po prostu przyzwyczaić do nowego sposobu gryzienia. W tej chwili zjada trawokulki i lekkostrawną papkę przygotowywaną dla koni, które potrzebują bardziej delikatnego żywienia. Jest już odrobaczony, a w najbliższym czasie zostanie zaszczepiony przeciwko grypie i tężcowi - mówi Super Expressowi Kwiatkowska. 

Leczenie zwierzęcia potrwa jeszcze na pewno długo, dlatego Fundacja Przyjaciele Zwierząt w Gnieźnie prosi o pomoc i utworzyła specjalną zbiórkę dla Wacka.

Pomóc można TUTAJ.

Kozi raj pod Bydgoszczą. To miejsce podbija serca całych rodzin

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki