Nie zawahała się ani chwili! 24-letnia strażaczka uratowała kota z płonącego domu

2026-10-22 14:29

Jak zawsze do pożaru pędzili na sygnale, a gdy okazało się, że ktoś utknął w zadymionym domu - ona weszła tam bez mrugnięcia okiem. Aleksandra Brzoska (24 l.) z Pamiątkowa pod Szamotułami w Wielkopolsce uratowała przed śmiercią przerażonego, podtrutego już kociaka! Wyniosła go na własnych rękach. - Zwierzak ma się dobrze, natomiast od razu po akcji musiał jechać z właścicielami do weterynarza - opowiada Super Expressowi o całej akcji Aleksandra Brzoska.

Ogień pojawił się w kotłowni jednego z domów w Lulinku w Wielkopolsce. Kłęby gryzącego dymu szybko pojawiły się w całym budynku. Gdy na miejscu pojawili się strażacy rozpoczął się prawdziwy wyścig z czasem.

- Od dowódcy akcji razem z moim kolegą Remikiem otrzymaliśmy polecenie, żeby wejść do zadymionego domu - opowiada druhna Aleksandra. Chodziło o to, by pootwierać wszystkie okna.

Poruszaliśmy się niemal po omacku, w dymie, w którym nic nie było widać. Chodząc po pomieszczeniach, w jednym z nich, prawdopodobnie w salonie, pod oknem stał kot - mówi strażaczka.

Kobieta bez zawahania wzięła go na ręce i wyniosła. Zwierzak słaniał się już na nogach. Był przerażony, niedotleniony.

- Kotek ma się dobrze, natomiast od razu po akcji musiał jechać z właścicielami do weterynarza, ponieważ jak się później okazało był niedotleniony - mówi druhna.

W gaszeniu pożaru piwnicy uczestniczyło sześć zastępów straży pożarnej: trzy zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Szamotułach oraz druhowie z Przecławia, Pamiątkowa i Baborowa. Na szczęście, pożar szybko udało się opanować, a opanowanie i bohaterstwo pani Aleksandry wszystkim teraz imponuje, a jednostka okrzyknęła ją nawet tytułem „Bohaterka dnia!”.

- W OSP jestem dzięki bratu i narzeczonemu. To oni mnie zainspirowali do tego i bardzo się z tego cieszę - dodaje na koniec kobieta.

Pożar w Nisku, zginęło dwóch strażaków

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI