Podczas gdy politycy koalicji rządzącej mówią o sukcesie i ważnym kroku naprzód, aktywistki nie kryją rozczarowania. Ogólnopolski Strajk Kobiet wprost nazywa przegłosowane zmiany „ochłapami” rzuconymi w ostatniej chwili.
Hurraoptymistyczna fala poklepywania się po plecach (...) jest stanowczo przesadzona. Wymierzono kobietom policzek, przegłosowując ZAKAZ ABORCJI z 1993 roku − czytamy w oświadczeniu OSK. Organizacja przypomina, że obietnicą było pełne prawo do aborcji do 12. tygodnia, a nie jedynie kosmetyczne poprawki.
Co dokładnie przegłosował Sejm?
Sejm procedował dwie oddzielne ustawy, które w różnym stopniu wpływają na dostęp do przerywania ciąży. Jedna dotyczy karania za pomoc, a druga przywraca jedną z przesłanek usuniętych po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.
Pierwsza zmiana dotyczy Kodeksu karnego i wprowadza częściową dekryminalizację. W praktyce oznacza to, że uchylono przepis karzący za pomocnictwo w przerwaniu ciąży, co stanowi realną ulgę dla bliskich, aktywistek i organizacji wspierających kobiety. Do tej pory za podanie informacji czy zawiezienie do kliniki groziła kara do 3 lat więzienia. Nowe przepisy wprowadzają również swoistą tarczę ochronną dla medyków: lekarz nie popełni przestępstwa, jeśli przerwanie ciąży jest skutkiem ratowania życia lub zdrowia kobiety, lub gdy badania wskazują na ciężkie wady płodu.
Druga ustawa to nowelizacja ustawy o planowaniu rodziny, która przywraca możliwość legalnego przerwania ciąży w przypadku, gdy badania wskazują na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. To bezpośrednie odwrócenie skutków kontrowersyjnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który doprowadził do masowych protestów. Dzięki tej zmianie kobiety ponownie będą miały prawo do decyzji w tej dramatycznej sytuacji.
Protesty w całej Polsce. „To nie jest koniec walki”
W odpowiedzi na decyzję Sejmu, Ogólnopolski Strajk Kobiet wezwał do natychmiastowych protestów w kilkudziesięciu miastach w Polsce i za granicą pod hasłem „Legalna aborcja do 12. tygodnia!”.
Demonstracje zapowiedziano w największych aglomeracjach, takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań czy Gdańsk, ale także w wielu mniejszych miejscowościach, co pokazuje skalę społecznego niezadowolenia. Protesty odbędą się również poza granicami kraju, między innymi pod ambasadą RP w Londynie.