Ogień nie miał dla nich litości. Zostaliśmy w tym, w czym wyszliśmy w nocy

i

Autor: siepomaga.pl Ogień nie miał dla nich litości. "Zostaliśmy w tym, w czym wyszliśmy w nocy"

Ogień nie miał dla nich litości. "Zostaliśmy w tym, w czym wyszliśmy w nocy" [ZDJĘCIA]

2020-11-23 11:59

W pożarze stracili dach nad głową i cały dobytek swojego życia. Tragedia mogła być o wiele większa, ale rodzice z małą córeczką zdążyli się ewakuować. - Gdybyśmy położyli się z córką wcześniej spać, albo pożar wybuchłby 2 godziny później, prawdopodobnie dzisiaj cała Polska mówiłaby o 3-osobowej rodzinie, która spłonęła żywcem w swoim domu - twierdzi pan Mariusz, który prosi o pomoc.

Do dramatycznych wydarzeń w Lucinach (pow. śremski) doszło w piątek (20 listopada) w godzinach wieczornych. Trzyosobowa rodzina straciła dach nad głową i cały dobytek życia.

- Był późny wieczór koło godz. 23:30, żona już spała. Ja z córką na szczęście nie. Nagle zgasło światło, w ciemnościach z telefonem w ręku próbowałem zorientować się w sytuacji. W pewnym momencie poczułem zapach spalenizny, a po kilku chwilach dym obecny był już w całym domu. Panika, strach, ogromna adrenalina, szybka pobudka żony, ewakuacja i bezradne obserwowanie jak płomienie połykają dorobek naszego życia - opowiada Mariusz Groblelny.

Ogień trawił dosłownie wszystko. Drewniany dach szybko runął, a gaszenie pożaru trwało całą noc. Inspektor budowlany stwierdził, że budynek nie nadaje się do zamieszkania i musi być zrównany z ziemią.

- Gdybyśmy położyli się z córką wcześniej spać, albo pożar wybuchłby 2 godziny później, prawdopodobnie dzisiaj cała Polska mówiłaby o 3-osobowej rodzinie, która spłonęła żywcem w swoim domu - twierdzi pan Mariusz.

Rodzina jest w szoku. Pan Mariusz opowiada, że ma ciągle przed oczami płomienie, które niszczyły dobytek całego życia.

- Tyle pracy i serca włożyliśmy, żeby mieć swój wymarzony kąt, a teraz zostaliśmy w tym, w czym wyszliśmy w nocy, żeby się ratować - dodaje.

Dom był ubezpieczony, ale to może okazać się za mało, aby go odbudować W internecie pojawiła się zbiórka pieniędzy, którą założył sam pan Mariusz.

- Jest nam strasznie głupio prosić o wsparcie, wciąż mam nadzieję, że to tylko zły sen, który za chwilę się skończy. W domu zostało wszystko - ubrania, podręczniki do szkoły, meble. To, czego nie strawił ogień, zalała woda, którą strażacy lali przez całą noc. Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci, a najbardziej przeżyła to nasza córka. Sami niewiele możemy, ale wierzymy, że wspólnymi siłami uda się szybko odbudować to, co straciliśmy. Wierzymy, że dołożycie swoją cegiełkę! - kończy.

Rodzinie pana Mariusza można pomóc za pośrednictwem zbiórki na portalu siepomaga.pl.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE