Cztery substancje w organizmie napastnika z Szamotuł
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czwartek, 8 października, w godzinach popołudniowych w centrum Szamotuł. Mundurowi otrzymali zgłoszenie o krewkim mężczyźnie z nożem, który wtargnął do miejscowego salonu fryzjerskiego. Ponieważ 34-latek zignorował komendy policjantów i zaczął się do nich zbliżać, zastosowano wobec niego paralizator, a po chwili wyciągnięto broń palną i oddano strzały.
Jak ustaliło Radio ESKA, powołując się na informacje od mł. insp. Andrzeja Borowiaka z wielkopolskiej policji, badania 34-latka wskazały, że znajdował się on pod wpływem aż czterech substancji psychoaktywnych.
Rzecznik KWP w Poznaniu dodał, że w piątek o poranku będzie ponownie zasięgał języka w sprawie kondycji zdrowotnej napastnika.
Przypadkowy świadek zdarzenia opuścił już szpital
Podczas czwartkowej wymiany ciosów z udziałem nożownika ucierpiała także osoba postronna. Mężczyzna z obrażeniami kończyny dolnej został przetransportowany do jednego z poznańskich szpitali. Według doniesień uzyskanych przez Radio ESKA, po opatrzeniu rany pechowy przechodzień wrócił do domu jeszcze tego samego wieczoru.
Sam agresor również musiał skorzystać z interwencji medyków. Według relacji stróżów prawa napastnik podczas zamieszania sam wyrządził sobie krzywdę własnym ostrzem.
Ocena interwencji policji w Szamotułach
Po incydencie z użyciem broni służbowej, standardowo wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec interweniujących funkcjonariuszy. Mł. insp. Andrzej Borowiak poinformował Radio ESKA, że policyjni kontrolerzy z Wydziału Kontroli nie dopatrzyli się żadnych uchybień ze strony mundurowych uczestniczących w zdarzeniu.
Służby kontynuują dochodzenie mające na celu ustalenie wszystkich dokładnych szczegółów zajścia na rynku w Szamotułach.