W środę (28 kwietnia) premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski przekazali dokładny plan odmrażania polskiej gospodarki. Zgodnie z informacjami od 15 maja na terenie kraju działalność będą mogły wznowić restauracje i kawiarnie. Na początku w ogródkach zewnętrznych.
Przedstawiciele branży gastronomicznej z Poznania nie kryją zadowolenia. Właściciele restauracji, z którymi rozmawiała PAP przyznali, że uzyskana z wyprzedzeniem informacja o otwarciu lokali gastronomicznych pozwoli im w pełni przygotować się na ponowną wizytę gości w ogródkach, a potem w lokalu. Jak powiedział PAP znawca poznańskiego rynku gastronomicznego, ekspert kulinarny, przewodniczący Poznańskiej Spiżarni Biesiadników Juliusz Podolski, środowa decyzja rządu była bardzo wyczekiwana.
- Przerwa w gastronomii trwa od października. Przy każdej informacji o uwalnianiu gospodarki, gastronomia i hotele były odsuwane na bardzo daleką przyszłość. Można powiedzieć, że decyzja była bardzo wyczekiwana. To było wiele miesięcy bez pracy i, w przypadku gastronomii, z umiarkowaną pomocą rządową – powiedział PAP Podolski.
Maj to dla wielu restauracji początek prawdziwego sezonu. To wtedy odbywają się przyjęcia pierwszokomunijne. Od 15 maja będzie można je zorganizować na zewnątrz, co jest dobrą wiadomością.
- To też cieszy, bo gastronomowie zaczną wreszcie zarabiać jakieś pieniądze – dodał Podolski.
Juliusz Podolski podkreślił, że po raz pierwszy od czasu wybuchu pandemii gastronomowie otrzymali informację o zmianach ich dotyczących z takim wyprzedzeniem.
- Poprzednie, o zamknięciu lokali, były podawane skandalicznie późno, za pięć dwunasta, gdy ludzie byli zatowarowani na weekend i tracili ogromne pieniądze. Teraz z dużym wyprzedzeniem mogą odbudowywać załogę, przygotować ogródek, lokal - wyjaśnił.
Słowa te potwierdził PAP właściciel restauracji Bo.Poznań Borys Fromberg.
- Można się przygotować, zadbać o procedury związane z pozyskaniem ogródka. Mam nadzieję, że miasto będzie w tej kwestii elastyczne i że wszystkie wnioski zostaną szybko rozpatrzone, by wszyscy chętni zdążyli na 15 maja. Dobrze też, że jest informacja o tym, co będzie się działo dalej, że będzie można wejść do lokalu – nawet z ograniczeniami - powiedział.
Fromberg przyznał, że czas ograniczeń udało mu się przetrwać bez konieczności zmniejszania zespołu.
- Cały czas prowadzimy działalność na wynos. Robiliśmy oferty świąteczne, przygotowywaliśmy słoiki – różne rzeczy, których nie robiliśmy nigdy wcześniej. Nie mogę też narzekać na pomoc od państwa – uzyskałem obydwie subwencje z PFR, mam dopłaty na pracowników z urzędu pracy, umorzenia opłat z ZUS. Jest jednak dużo lokali, którym tego okresu nie udało się przetrwać – z różnych powodów – powiedział.
Współwłaściciel restauracji Il Padrino i James Star w Poznaniu Bartosz Grzybowski powiedział PAP w środę, że bardzo czekał na decyzję o otwarciu gastronomii.
- Cieszę się, że będę wreszcie mógł otworzyć restauracje - nawet jeżeli w pierwszej fazie będzie to tylko ogródek. Pracowaliśmy od października w systemie delivery, nie zwolniliśmy pracowników, ale najbardziej brakowało nam gości, którzy są solą tego biznesu. Restauracja bez gości, to jak stadion bez kibiców - powiedział.
Pierwsze dwa tygodnie lokale gastronomiczne będą mogły prowadzić działalność tylko na zewnątrz, ale od 29 maja będa mogły przyjmować gości także wewnątrz. Obowiązywać będzie limit 50 procent zajętości miejsc.