Do zdarzenia doszło 30 lipca, tego dnia agresywny senior zamknął się w swoim domu i zdecydowanie odmawiał wpuszczenia jakichkolwiek służb ratunkowych. Sytuacja była bardzo napięta, a napastnika obezwładniono dopiero po siedmiu godzinach trudnych negocjacji.
Prokuratorzy przeanalizowali zgromadzone dowody. O zarzutach opowiedział Maciej Meler, pełniący funkcję rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Pierwszy z nich dotyczy narażenia tych strażaków na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, drugi posiadania 145 sztuk amunicji bez wymaganego pozwolenia. Wiadomo też, że mężczyzna był trzeźwy w momencie zdarzenia. Mamy już te dane - powiedział w rozmowie z Radiem ESKA.
Motywy tak skrajnie niebezpiecznego działania agresora pozostają na ten moment zagadką dla pracujących nad sprawą śledczych. W najbliższym czasie podejrzany przejdzie szczegółowe badania psychiatryczne, zwłaszcza że dokumentacja wskazuje na jego wcześniejsze kłopoty ze zdrowiem.