Spowodował śmiertelny wypadek, a ciągle szaleje za kółkiem. "Zabicie dwóch osób to jest za mało?"

2021-10-19 20:55
Spowodował śmiertelny wypadek, a ciągle szaleje za kółkiem. Zabicie dwóch osób to jest za mało?
Autor: KPP Międzychód Spowodował śmiertelny wypadek, a ciągle szaleje za kółkiem. "Zabicie dwóch osób to jest za mało?"

Makabryczny wypadek w miejscowości Ryżyn (pow. międzychodzki) wstrząsnął lokalną społecznością. Autem podróżowały cztery osoby, ale dwie z nich w jego wyniku poniosły śmierć. Odpowiedzialny za to zdarzenie jest Jędrzej O., który ciągle stwarza zagrożenie na drogach! Wstrząsający materiał na ten temat przygotowali dziennikarze programu "Uwaga! TVN".

21 lipca 2019 roku w miejscowości Ryżyn doszło do makabrycznego wypadku. 20-letni wówczas Jędrzej O. zaoferował Michałowi, Kindze i Wioletcie to, że odwiezie ich do domu po imprezie. Było po godz. 1:00 i w pewnym momencie kierowca volkswagena stracił panowanie nad autem, wjechał do przydrożnego rowu, dachował i uderzył w drzewo. Pojazd doszczętnie się spalił, a śmierć ponieśli Michał i Wioletta. Jędrzej i Kinga przeżyli to zdarzenie, co wielu określiło mianem cudu. Do tamtych zdarzeń powrócili dziennikarze programu "Uwaga! TVN". Dlaczego? Jędrzej O. ma odebrane prawo jazdy, a dalej wsiada za kierownicę. Ostatnio uciekał przed policjantami z grupy Speed.

Kulisy wypadku w Ryżynie

Jędrzej O. nie przyznaje się do winy. Przed tragicznym wypadkiem był 11 razy karany za łamanie przepisów ruchu drogowego, w tym za zbyt szybką jazdę. Śledczy są bezradni i mówią wprost o bezczelności. - Na pierwszym przesłuchaniu miałem wrażenie, że ma wyuczoną regułkę. Podczas drugiego przesłuchania nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa oraz odmówił składania wyjaśnień – mówi prok. Piotr Wachelski z Prokuratury Rejonowej w Szamotułach.

Ustalono, że w momencie wypadku Jędrzej O. był trzeźwy. Śledczy jednak nie są w stanie określić z jaką dokładnie prędkością jechał. - Z tego, co pamiętam, wskazał, że prędkość zderzeniowa wyniosła 61 km/h – mówi prok. Wachelski. Z kolei druga opinia mówiła o tym, że prędkość wynosiła około 81 km/h. W to nie wierzą rodziny ofiar. - Jeden z ratowników, którzy wieźli Kingę do szpitala, zapytał, czy wie, z jaką prędkością mogli jechać, ona powiedziała, że 170 km/h – przywołuje Donata Wasielewska, matka Michała.

Obrońcy Jędrzeja O. wskazują, że powodem wypadku był kontakt z innym pojazdem, który ich mijał. To jednak zostało wykluczone w toku postępowania. - Tym drugim pojazdem kierowali bracia, którzy można powiedzieć, że uratowali mu życie, bo inaczej by spłonął w pojeździe – zwraca uwagę prokurator.

Na podstawie zgromadzonego przez śledczych materiału dowodowego wiadomo, że Jędrzej O. był trzeźwy. - Świadkowie odczuwali od niego woń alkoholu, natomiast badanie wykazało jego brak – mówi prok. Wachelski. Wobec badania trzeźwości są także wielkie wątpliwości o czym mówił prokurator w programie "Uwaga! TVN".

Jędrzej O. stwarza zagrożenie

Jędrzej O. jest doskonale znany organom ścigania. Mimo iż ma zabrane prawo jazdy to ciągle porusza się po drogach publicznych. - Został zatrzymany przez policję, jak kierował kombajnem. A nie miał prawa się poruszać pojazdami ani na drodze, ani poza nią – mówi prok. Wachelski.

Wiadomo, że mężczyzna po wypadku założył firmę, która oferuje usługi rolnicze. - Cały czas jeździ, cały czas wsiada za kierownicę – wskazuje Dominika Suska-Musiał, ciotka zmarłej Wioletty. I dodaje: - 13 maja miała odbyć się rozprawa. Zgłoszone było, że tak się źle czuje, że następnego dnia rano przyjmowany jest do szpitala. A 13 maja wieczorem jeździł samochodem po Sierakowie. Swoim złotym golfem. Byłam z mężem na zakupach i widziałam, jak nim jechał. Monitoring miejski jest niestety tak niewyraźny, że widać tylko samochód - mówiła kobieta w programie "Uwaga! TVN".

Duże zamieszanie zrobił także rzekomy błąd w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Przez dwa lata nie było tam informacji o tym, że mężczyzna ma zabrane prawo jazdy! Sprawę wyjaśnia starostwo, które jest odpowiedzialne za tę ewidencję.

We wrześniu Jędrzej O. uciekał przed policyjną grupą Speed. Ostatecznie został zatrzymany na polnej drodze, ale sąd uznał, że może dalej przebywać na wolności. - Mimo że spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, że zabił dwie osoby, jechał ponad 110 km/h w terenie zabudowanym, to i tak za kolejne przestępstwo nie odpowiada – oburza się Dominika Suska-Musiał.

W tamtej sprawie sędzia uznał, że 22-latek nie stanowi zagrożenia dla innych i może przebywać na wolności. - Nie wiem, na co jeszcze czeka sędzia, co miałby zrobić, żeby mogli go w końcu zamknąć. Zabicie dwóch osób to jest za mało? – dodaje Anna Minge.

Oburzony zachowaniem 22-latka jest rzecznik Wielkopolskiej Policji. - Ten człowiek rzeczywiście nic sobie nie robi z przepisów prawa. W tego typu przypadkach prawo powinno być bezwzględne. I zarówno sądy, jak i prokuratury powinny mieć skuteczne narzędzia, żeby taką osobę skutecznie powtrzymać przed jazdą samochodem. Takim narzędziem być może byłyby przepisy, które umożliwiałby tymczasowe aresztowanie takiej osoby – mówi mł. insp. Andrzej Borowiak.

Na ten moment na 22-latka jest nałożony dozór policyjny. Mężczyzna dwa razy w tygodniu musi stawiać się na komisariacie we Wronkach. W czwartek (23 września) przed Sądem Rejonowym w Szamotułach rozpoczął się proces Jędrzeja O.

Sonda
Czy miałeś/-aś kiedyś groźny wypadek?
Paskudny wypadek pod Rawiczem
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE