O zaginięciu 33-letniej Anny z Wielkopolski wielokrotnie informowaliśmy na łamach „Super Expressu”. Sprawa odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale również w Hiszpanii, gdzie od kilku miesięcy przebywała kobieta.
Teraz pojawił się długo wyczekiwany finał. Policja w Gnieźnie poinformowała o zakończeniu oficjalnych poszukiwań 33-latki.
Zaginiona na Majorce 33-latka została odnaleziona. Informujemy o zakończeniu oficjalnych poszukiwań – przekazali funkcjonariusze, dziękując wszystkim osobom zaangażowanym w rozpowszechnianie informacji o zaginięciu.
Jak poinformowała policja, 5 czerwca kobieta osobiście zgłosiła się do jednego z komisariatów na Majorce. Okazało się, że nic jej nie zagraża.
Polecany artykuł:
Okazało się, że jest cała, zdrowa i nic jej nie zagraża. Brak kontaktu z rodziną tłumaczyła kradzieżą telefonu komórkowego – przekazała policja w Gnieźnie.
Historia zaginięcia Anny poruszyła tysiące osób. Kobieta pochodzi z Ostrowitego Prymasowskiego w Wielkopolsce. Przez kilka lat mieszkała w Hamburgu, a pod koniec 2025 roku przeprowadziła się na Majorkę.
Ostatni kontakt z rodziną miała w połowie kwietnia. W czasie rozmowy z bratem połączenie nagle zostało przerwane. Kilka dni później bliscy otrzymali wiadomość wysłaną z konta nieznanego mężczyzny. Anna informowała w niej, że została okradziona na plaży i straciła telefon oraz dokumenty.
Przez kolejne tygodnie nie było z nią żadnego kontaktu. Rodzina alarmowała służby, a sprawą zajęli się policjanci z Polski i Hiszpanii. W poszukiwania zaangażowali się również dziennikarze oraz międzynarodowy zespół detektywów.
Kilka dni temu o przełomie informował „Fakt”. Siostra zaginionej przekazała wówczas, że Anna zadzwoniła do niej z hiszpańskiego numeru. Rozmowa trwała zaledwie kilka minut, ale była pierwszym sygnałem od kobiety od wielu tygodni. Teraz wiadomo już oficjalnie, że 33-latka żyje i jest bezpieczna. Tym samym jedna z najgłośniejszych spraw zaginięć ostatnich tygodni znalazła szczęśliwy finał.