Tajemnicza śmierć dziennikarki z Chodzieży. Powstał specjalny zespół

2021-09-03 10:02
Anna Karbowniczak nie żyje
Autor: fot. Facebook Anna Karbowniczak nie żyje

Mija rok od tragicznej śmierci Anny Karbowniczak. Doświadczona dziennikarka z woj. wielkopolskiego zginęła w wypadku pod Budzyniem. W sprawie oskarżono kilka osób, ale prokuratura wycofała większość pierwotnych zarzutów. Koledzy z jej redakcji powołali specjalny zespół śledczy, a sprawie przygląda się także Prokuratura Krajowa. Czy uda się odkryć nowe wątki?

Do tragedii doszło 3 września 2020 roku w miejscowości Brzekiniec (pow. chodzieski). Anna Karbowniczak jechała na swoim szosowym rowerze. Nagle potrącił ją nieznany sprawca, który nie zatrzymał się i nie udzielił pomocy. Kierowca oraz dwójka pasażerów uciekli z miejsca zdarzenia. Następnego dnia udało się ich zlokalizować na jednej z posesji w Gołańczy. Maciej N. zdążył nawet znaleźć mechanika, który zgodził się naprawić mu auto. Zaskakujące było jego tłumaczenie. Po pierwsze twierdził, że nie wiedział, w co uderzył i myślał, że być może była to sarna. Po drugie przekonywał, że nie zatrzymał się, żeby sprawdzić co się stało, bo nie miał przy sobie... prawa jazdy.

W grudniu 2020 roku do śledczych dotarła analiza dowodów. Biegły z zakresu wypadków drogowych, patomorfolog i jeszcze kilku innych specjalistów przeanalizowali całość sprawy. Doszli do przełomowych wniosków. To Anna Karbowniczak ich zdaniem przyczyniła się do tego wypadku! - Wyjechała na swoim rowerze z drogi podporządkowanej i wymusiła pierwszeństwo busowi, który nadjeżdżał z jej lewej strony - mówił Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Wiadomo to między innymi z odczytu sportowego zegarka dziennikarki, który zapisywał jej trasę. Tym samym dla śledczych stało się jasne, że Anna Karbowniczak odpowiada za wypadek, a śledztwo w tej sprawie zostało zamknięte. Kierowca Maciej N., oraz pasażerowie - Mateusz C. i Oliwia P. odpowiedzą na pewno za nieudzielenie pomocy poszkodowanej.

Śmierć Anny Karbowniczak. Powołano specjalny zespół

Ze śmiercią wieloletniej dziennikarki "Chodzieżanina", portalu chodzież.naszemiasto.pl i "Głosu Wielkopolskiego” nie mogą pogodzić się koleżanki i koledzy z redakcji, którzy w ostatnim czasie powołali specjalny zespół śledczy. Będzie miał on za zadanie przeanalizować dostępne materiały i odpowiedzieć na pytania, które do tej pory pozostają bez odpowiedzi. Być może uda się odkryć nowe wątki, które pozwolą jeszcze dokładniej ustalić szczegóły dotyczące śmierci dziennikarki.

"Głos Wielkopolski" wystosował także apel do Prokuratury Krajowej oraz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Dziennikarze poprosili o lustrację całego postępowania i objęcie go nadzorem. Śledczy z Prokuratury Krajowej przekazali, że "przeprowadzona zostanie kompleksowa analiza śledztwa dotycząca śmierci dziennikarki Anny Karbowniczak oraz prawidłowości wydanych w nim decyzji końcowych".

Kim była Anna Karbowniczak?

Anna Karbowniczak była doświadczoną lokalną dziennikarką. Od wielu lat pracowała w "Chodzieżaninie", "Głosie Wielkopolskim" i portalu "Chodzież NaszeMiasto.pl". Z notki na stronie wydawcy można się dowiedzieć, że zajmowała się wieloma problemami, z jakimi zmagali się mieszkańcy powiatu chodzieskiego. - Lubi, kiedy wokół dużo się dzieje, bo przecież bycie w centrum wydarzeń to żywioł każdego dziennikarza. A kiedy chce odpocząć - wtedy wsiada na rower i obserwuje powiat z perspektywy dwóch kółek - czytamy w notce.

Nawet śmierć was nie rozłączyła
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE