„To nie był wypadek, tylko zbrodnia”. Rodzina Anity nie ma wątpliwości i żąda maksymalnej kary

2026-07-13 14:45

Prokuratura wnioskuje o 16,5 roku pozbawienia wolności dla Daniela Z., który pijany potrącił ze skutkiem śmiertelnym 37-letnią kobietę. Bliscy ofiary domagają się maksymalnego wyroku – 20 lat za kratami. Sąd ogłosi wyrok za tydzień. Szczegóły sprawy przypominamy na se.pl.

Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim ogłosi wyrok

Już za siedem dni zapadnie orzeczenie w sprawie 26-letniego Daniela Z. Mężczyzna w noc sylwestrową prowadził swoje BMW pod wpływem alkoholu, co doprowadziło do tragicznej śmierci 37-letniej Anity. Postępowanie sądowe rozpoczęło się na początku maja, a obecnie strony wygłosiły mowy końcowe.

Zdaniem prokuratora wina 26-latka jest bezsporna, zwłaszcza że on sam wielokrotnie potwierdzał swoją odpowiedzialność za ten wypadek. Oprócz jazdy po pijanemu, śledczy zarzucają mu nieudzielenie pomocy ofierze oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia.

Kultowe polskie filmy i seriale dla dzieci i młodzieży z PRL-u. Przypomnij sobie te tytuły w quizie dla nostalgii!
Pytanie 1 z 10
Jak miał na imię główny bohater filmu "Szatan z siódmej klasy"?

Prokurator Adam Jarych domaga się również, by oskarżony zapłacił łącznie 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia najbliższym Anity – po 100 tysięcy dla matki oraz dwóch braci ofiary.

Wysoki sądzie, wnoszę o wymierzenie oskarżonemu Danielowi Z. kar możliwych do połączenia i środków karnych, i wymierzenie kary łącznej za czyny od 1 do 3 aktu oskarżenia, 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, orzeczenie wobec oskarżonego dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zasądzenie od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kosztów postępowania w całości.

Wypadek w tym przypadku nie był przypadkiem.

W tej konkretnej sytuacji nie był on przypadkiem, był Wysoki Sądzie zbrodnią popełnioną za kierownicą, spotęgowaną ucieczką z miejsca zdarzenia i brakiem jakiejkolwiek próby wezwania pomocy dla konającej kobiety. Oskarżony wiedział, że uderzył w człowieka. Siła uderzenia była potężna.

I co robił? Nie hamuje. Nie zatrzymuje się i nie wysiada. Nie dzwoni pod numer alarmowy 112. Ucieka z miejsca zdarzenia, dbając jedynie o własną bezkarność. Oskarżony Daniel Z. w pierwszej kolejności szuka kontaktu z kolegą, by ukryć się, zatrzeć ślady. To nie jest szok. To jest zimna kalkulacja sprawcy, który chce uniknąć kary.

Z kolei mecenas Michał Trzecki, występujący jako oskarżyciel posiłkowy, zażądał dla sprawcy 20 lat więzienia, czyli najwyższej możliwej kary.

Adwokat argumentował, że tak surowy wyrok będzie stanowił mocne ostrzeżenie dla kierowców siadających za kółkiem w stanie nietrzeźwości, udowadniając, że konsekwencje za śmierć na drodze są niezwykle poważne.

Wiem, że wyroki w maksymalnym wymiarze zapadają nadal rzadko. Jednakże mamy tu do czynienia ze sprawą, która wstrząsnęła nie tylko społecznością Ostrowa Wielkopolskiego, ale, ze względu na swoje drastyczne okoliczności, odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Codziennie w mediach słyszymy o kolejnych tragediach powodowanych przez pijanych kierowców w różnych częściach kraju.

Być może gdyby polskie sądy w tego typu sprawach bezwzględnie orzekały maksymalny wymiar kary oskarżeni zastanowiliby się dwa razy zanim siedliby pijani do samochodu. Być może wizja spędzenia najlepszych lat życia w zakładzie karnym byłaby tym, co w ostatniej nocy sylwestrowej powstrzymałoby ich przed tak tragiczną w skutkach decyzją. I być może dzisiaj Anita wciąż by żyła.

Wysoki Sądzie, dzisiaj oczy rodziny, przyjaciół i znajomych zmarłych, ale także oczy opinii publicznej zwrócone są na Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim. Wnoszę o to, aby to właśnie dziś, na tej sali, sąd wysłał jednoznaczny sygnał. Sygnał skierowany nie tylko do oskarżonych, ale do całego społeczeństwa. Sygnał świadczący o tym, że skrajny egoizm i rażące lekceważenie ludzkiego życia na drodze są całkowicie nieakceptowalne i że faktycznie, rzeczywiście skutkują, a nie tylko mogą skutkować szybką, bezkompromisową i surową reakcją wymiaru sprawiedliwości. Tylko taki wyrok przywróci wiarę w sprawiedliwość i spełni swoją funkcję odstraszającą, chroniąc w przyszłości innych niewinnych ludzi.

Tymczasem mecenas Karolina Kaźmierczak-Kokot, broniąca 26-latka, prosiła o sprawiedliwe potraktowanie jej klienta. Zaznaczyła, że Daniel Z. szczerze żałuje swojego czynu, przeprosił bliskich zmarłej i aktywnie pomaga organom ścigania.

Podczas mowy końcowej oskarżony poprosił o łagodne potraktowanie.

Przychylam się do zdania mojego obrońcy. Zdaję sobie sprawę z kary, jaka mi grozi za czym, który popełniłem niestety nieświadomie. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co w tamtej nocy się wydarzyło. Do momentu zatrzymania przez policję, do momentu wyjaśnienia przekazaniem informacji, co tak naprawdę wydarzyło się tej nocy.

Chciałbym też od razu, oczywiście z całego serca ponownie przeprosić rodzinę poszkodowaną za tą całą sytuację. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasowo nie zwrócą życia poszkodowanej pani Anity. Jedyne o co proszę, to sprawiedliwy, łagodny wymiar kary dla mojej osoby za mój czyn.

Małgorzata P. oskarżona o nieudzielenie pomocy

Przed sądem stanęła także Małgorzata P., pasażerka BMW. Jej również zarzuca się nieudzielenie pomocy konającej kobiecie. Z ustaleń wynika, że ona także była tamtej nocy nietrzeźwa. Chociaż w trakcie śledztwa przyznała się do zarzutów, przed sądem wycofała swoje wcześniejsze oświadczenie.

Mecenas Marlena Kaźmierczak-Muślewska wniosła o uniewinnienie swojej klientki lub całkowite umorzenie postępowania wobec niej.

Prokuratura chce jednak dla kobiety półtora roku pozbawienia wolności. Śledczy argumentują to faktem, że oskarżona jest pielęgniarką, co nakłada na nią szczególny obowiązek ratowania życia.

Jeszcze surowszej kary żąda rodzina zmarłej, wnioskując o 3 lata więzienia. Oczekują również, że Małgorzata P. zapłaci zadośćuczynienie w wysokości 60 tysięcy złotych – po 20 tysięcy dla matki i każdego z braci Anity.

Sąd podejmie decyzję 21 lipca.

Pijany kierowca sam przyjechał na policję

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki