Tragiczny finał skoku spadochronowego w Lesznie! Rafał nie miał szans. "Wszystkich zarażał pozytywną energią"

2026-05-01 21:48

To miał być dzień pełen adrenaliny, wolności i emocji, które zna każdy, kto choć raz spojrzał na świat z wysokości kilku tysięcy metrów. Zamiast szczęśliwego lądowania rozegrał się jednak dramat, który poruszył świadków, środowisko lotnicze i tysiące osób śledzących tę tragiczną historię. Na lotnisku w Lesznie zginął 39-letni Rafał, uczestnik komercyjnego skoku spadochronowego. Mimo heroicznej walki ratowników jego życia nie udało się ocalić.

Piątkowe przedpołudnie, 1 maja, na terenie leszczyńskiego lotniska zamieniło się w scenę niewyobrażalnej tragedii. Chwile ekscytacji, które towarzyszą każdemu skokowi spadochronowemu, w jednej sekundzie ustąpiły miejsca przerażeniu, bezsilności i dramatycznej walce z czasem. 39-letni uczestnik komercyjnego skoku runął na ziemię z wysokości około czterech tysięcy metrów.

Czytaj: Śmiertelny wypadek na lotnisku w Lesznie. 39-letni skoczek runął na ziemię

Do tragedii doszło tuż po godzinie 11:00. Mężczyzna brał udział w zorganizowanym locie komercyjnym na terenie leszczyńskiego obiektu lotniczego, jednego z najważniejszych miejsc dla polskich sportów powietrznych. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn skok zakończył się katastrofą. Spadochroniarz zaczął gwałtownie spadać z ogromnej wysokości, a chwilę później uderzył w płytę lotniska.

Na miejscu natychmiast rozpoczęła się dramatyczna akcja ratunkowa. Świadkowie wezwali służby, a ratownicy podjęli błyskawiczną reanimację. Do akcji zadysponowano również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Przez długie minuty trwała intensywna walka o życie 39-latka. Każda sekunda niosła nadzieję, że wydarzy się cud.

Niestety, mimo ogromnego zaangażowania ratowników, medyków i wszystkich osób uczestniczących w akcji, życia mężczyzny nie udało się uratować.

Na miejsce zostało zadysponowane Lotnicze Pogotowie Ratunkowe i pomimo długotrwałej reanimacji wielu osób zaangażowanych i służb w tę reanimację, życia mężczyzn nie udało się uratować. Zmarł na miejscu wypadku – potwierdza w rozmowie z Radiem ESKA podkom. Monika Żymełka, oficer prasowy KMP w Lesznie.

Ofiarą tragedii był 39-letni mieszkaniec powiatu wrocławskiego. Obecnie śledczy szczegółowo analizują wszystkie okoliczności tego dramatycznego zdarzenia. Sprawdzane będzie zarówno wyposażenie techniczne użyte podczas skoku, jak i przebieg całej procedury. Kluczowe będzie ustalenie, czy doszło do awarii sprzętu, czy też zaważył inny czynnik.

Śmierć 39-latka wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale również środowiskiem spadochronowym w całej Polsce. Najbardziej poruszające słowa pożegnania opublikowali jego przyjaciele, którzy wspominają go jako człowieka pełnego światła, energii i uśmiechu.

Stoimy przed niełatwym zadaniem… pożegnania naszego kolegi, przyjaciela, kamerzysty. Nasz Rafek zawsze uśmiechnięty, DJ strefy, dusza towarzystwa, który wszystkich zarażał pozytywną energią… Zawsze będziesz w naszych sercach Blue Sky Przyjacielu – napisał SkyDive Leszno.

Dla wielu był nie tylko kolegą, ale kimś, kto wnosił radość tam, gdzie się pojawiał. Dziś pozostał po nim ból, cisza i wspomnienia, które – jak podkreślają jego bliscy – pozostaną żywe na zawsze.

Anna Wyszkoni ma nietypowe i drogie hobby. Skoki ze spadochronem to dla niej chleb powszedni

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki