- Polscy politycy coraz częściej pokazują swoje psy w mediach społecznościowych, ale czy wszyscy naprawdę kochają zwierzęta?
- Od Łukasza Litewki, który aktywnie pomagał psom, po Roberta Biedronia i Magdalenę Biejat, którzy włączają prawa zwierząt do swoich programów.
- Poznaj historie miłości do czworonogów, od wzruszających pożegnań Szymona Hołowni po adopcję Yukiego przez Karola Nawrockiego.
- Sprawdź, którzy politycy to prawdziwi psiarze, a dla kogo pies to tylko element wizerunku.
Łukasz Litewka: polityk, który naprawdę pomagał psom
To jeden z najmocniejszych przykładów w polskiej polityce. Łukasz Litewka nie tylko mówił o zwierzętach, ale działał. W kampanii wyborczej pojawiał się z psami ze schronisk, promując adopcję. Jego materiały wyborcze były później wykorzystywane jako ocieplenie dla bud. Nagłaśniał też przypadki znęcania się nad zwierzętami i angażował się w pomoc konkretnym psom. To przykład polityka, u którego temat psów nie był dodatkiem do wizerunku, ale częścią realnej działalności.
Robert Biedroń i Magdalena Biejat: psy w programie i życiu
Robert Biedroń od lat angażuje się w prawa zwierząt. Wspierał m.in. zakaz trzymania psów na łańcuchach czy likwidację hodowli futerkowych. W jego komunikacji psy pojawiają się regularnie, zarówno w kontekście politycznym, jak i prywatnym. Podobnie Magdalena Biejat. Pokazuje życie ze zwierzętami w mediach społecznościowych i jednocześnie zabiera głos w sprawie ich ochrony. U Biejat mieszka Ubu, pies adoptowany, który trafił do niej, gdy uznała, że jest gotowa zaopiekować się zwierzęciem. Polityczka podkreślała, że wychowywała się wśród psów i brakowało jej ich obecności. „Ubu jest bardzo wesołym psem” – mówiła. Choć spokojny i cierpliwy wobec dzieci, potrafi pokazać charakter, zdarza mu się ignorować wołanie i ruszać na własne „wycieczki”.
Donald Tusk i Szymon Hołownia: prywatni psiarze
Donald Tusk ma psa maltańczyka Franka. Choć nie buduje wokół tego przekazu politycznego, zdarza się, że pokazuje go w prywatnych sytuacjach. W przypadku Szymona Hołowni temat psów ma bardzo osobisty wymiar. Polityk wielokrotnie pokazywał, że czworonogi są ważną częścią jego życia, a jeden z najbardziej poruszających wpisów opublikował w listopadzie 2023 roku, gdy pożegnał Dziuńka, psa swoich rodziców. Jak pisał, wcześniej pies był u niego, ale źle znosił samotność, dlatego lepszym domem okazał się dom jego rodziców.
Hołownia przekazał wtedy, że u 12-letniego Dziuńka wykryto nowotwór, a stan psa bardzo szybko się pogorszył. W emocjonalnym wpisie przypomniał, że w krótkim czasie odszedł także Wania, pies jego rodziców, oraz Żelka. „Z tymi naszymi psami, z tym ich za krótkim życiem to naprawdę zostało źle pomyślane, coś tu jest cholernie nie tak…” – pisał lider Polski 2050.
Polityk nie ukrywał też refleksji nad tym, czy psy mają swoje „niebo”. Wspominał, że ma nadzieję, iż Dziuniek będzie mógł biegać razem z Wanią i Żelką, z którymi „po psiemu” się lubił. W innym wpisie, z okazji Międzynarodowego Dnia Psa, Hołownia pisał: „Pies i jego człowiek”, życząc wszystkim psiakom, „żeby znalazły dom” i „nie doświadczały zła”. Dodał też hasztag #adoptujniekupuj, co dobrze pokazuje, że w jego przypadku chodzi nie tylko o prywatne przywiązanie do psów, ale też o wyraźny przekaz proadopcyjny.
Karol Nawrocki. Adopcja Yukiego i drugi pies pary prezydenckiej
W przypadku Karola Nawrockiego wątek psów ma już bardzo konkretny wymiar. Marta i Karol Nawroccy adoptowali psa Yukiego, który, jak opisywały media i Stowarzyszenie Pomocne Łapki - Sztumskie Bezdomniaki, był o krok od trafienia do schroniska. Chory, zaniedbany i nieufny pies znalazł nowy dom u pary prezydenckiej, a jego historia szybko stała się jednym z najbardziej wzruszających przykładów adopcji w polskiej polityce.
Co ważne, nie był to jedyny pies w rodzinie Nawrockich. W opisach pojawia się także Basket, drugi pies pary prezydenckiej. To właśnie z nim Yuki miał się dobrze dogadywać po adopcji, co dodatkowo wzmacnia obraz domu, w którym zwierzęta nie są jedynie elementem wizerunku, ale realną częścią rodziny. Ten gest ma też wymiar symboliczny. Adopcja Yukiego wybrzmiała szczególnie mocno w czasie, gdy w Polsce trwała gorąca debata o prawach zwierząt i tzw. ustawie łańcuchowej. Prezydent zawetował tę ustawę, tłumacząc, że choć intencja ochrony zwierząt była słuszna, przepisy miały być źle napisane. Dlatego w przypadku Nawrockiego można napisać, że to połączenie prywatnej decyzji i politycznego kontekstu.
Rafał Trzaskowski i Bąbel. Gwiazda Instagrama
W domu Rafał Trzaskowski rządzi Bąbel, buldog francuski, którego dobrze znają obserwujący jego profile. Polityk co jakiś czas publikuje zdjęcia pupila, a jego opisy pokazują, że to nie tylko „ładny dodatek”, ale pełnoprawny członek rodziny. „W stosunku do obcych ma wojowniczy charakter” – mówił o nim Trzaskowski. Bąbel lubi spać, wylegiwać się i… przekomarzać z domownikami.
Trudne chwile w życiu Hołowni. Odszedł kolejny przyjaciel
Lech Kaczyński. Wrażliwość na zwierzęta bez kamer i social mediów
Lech Kaczyński to zupełnie inny typ historii. Jego działalność przypadła na czasy, gdy media społecznościowe nie odgrywały jeszcze żadnej roli, dlatego trudno dziś znaleźć zdjęcia czy wpisy w stylu współczesnych polityków.
Nie oznacza to jednak, że temat zwierząt był mu obojętny. Był postrzegany jako polityk o dużej wrażliwości społecznej, także w odniesieniu do zwierząt. Wspólnie z Marią Kaczyńską tworzył wizerunek domu otwartego, rodzinnego, w którym ważne były wartości empatii i odpowiedzialności. W odróżnieniu od dzisiejszych polityków nie budował tego poprzez zdjęcia na Instagramie czy Facebooku. To była raczej postawa niż komunikacja, czyli coś, co dziś coraz częściej zastępuje się obrazem i szybkim przekazem w sieci.
Andrzej Halicki. Prywatnie ze zwierzętami, bez wielkiej kampanii
Andrzej Halicki to przykład polityka, który nie buduje wizerunku wokół zwierząt, ale pojawia się z nimi w bardziej prywatnym kontekście. W jego mediach społecznościowych zdarzają się zdjęcia ze zwierzętami, głównie z codziennego życia, bez politycznego przekazu czy kampanijnego „story”. Nie ma tu spektakularnych akcji ani deklaracji programowych, ale raczej zwykłe sytuacje, które pokazują bardziej prywatną stronę polityka.
Poniżej galeria zdjęć: Andrzej Halicki z psami