Trwa wyścig ze śmiercią! Pan Artur walczy, ale czas się kończy

2020-08-04 13:01 BM
Trwa wyścig ze śmiercią! Pan Artur walczy, ale czas się kończy
Autor: siepomaga.pl Trwa wyścig ze śmiercią! Pan Artur walczy, ale czas się kończy

Artur Kamiński ma zmaga się z ciężką chorobą. Lekarze zdiagnozowali u niego chłonniaka. Jest szansa na wyzdrowienie, bowiem został zakwalifikowany do leczenia CAR-T CELL w poznańskiej klinice. Przeszkodą są jednak pieniądze, a czas ucieka.

Artur Kamiński zmaga się z ciężką chorobą od ponad roku. Tuż przed wyjazdem na wymarzone wakacje w górach, po miesiącu chodzenia do lekarza rodzinnego z nieokreślonym bólem w okolicach jamy brzusznej i pleców, dostał skierowanie do szpitala na SOR z opisem "ostry brzuch".

- Badająca chirurg czegoś takiego się nie dopatrzyła, ale skierowała mnie na badania krwi i USG. Po nich zostałem już niestety w szpitalu i zaczęła się najgorsza historia mojego życia. Początkowo była to ostra niewydolność nerek. Późniejsze badania wykazały, że mam chłoniaka rozlanego z komórek B o najwyższej kategorii zaawansowania choroby. Początkowo ustalony schemat chemioterapii był skuteczny, choć bardzo ciężki - opowiada pan Artur.

Udało się zahamować rozwój choroby, ale tylko na jakiś czas. W styczniu stan zdrowia pana Artura się pogorszył.

- Wyniki tym razem były zatrważające. Chłoniak się rozrósł. Pojawiły się nowe nacieki, nowe węzły chłonne zaatakowane przez nowotwór. Chłoniak się uodpornił na dotychczasową terapię - mówi.

Rokowania nie były dobre, ale lekarze znaleźli sposób. Jedyną skuteczną formą jest CAR-T Cell. Zagraniczna terapia to koszt dwóch milionów złotych.

- Jednocześnie zostałem zakwalifikowany na auto-HSCT (autoprzeszczep szpiku). Ten zabieg miał oddalić chorobę o kilka miesięcy i dać czas na organizowanie zbiórek, aukcji, koncertów i eventów, które pozwoliłyby w spokojny sposób zbierać fundusze od osób dobrej woli. Okres autoprzeszczepu na pewno nie należy do najmilszych. Wszystkie objawy z poprzednich chemioterapii się zwiększyły. Opuchnięte gardło i przełyk uniemożliwiały normalne jedzenie.

Pan Artur został też skierowany na konsultację do poznańskiej kliniki, która ma certyfikat na wykonanie CAR-T Cell. Koszt to 1,5 mln złotych.

- Prowadzimy wyścig ze śmiercią. Wynik wciąż nie jest przesądzony, ale czujemy, że czas na działanie się kończy! Jesteśmy przerażeni, bo od potrzebnej na leczenie kwoty zależy dalsze życie Artura i całej naszej rodziny - dodają najblizsi chorego.

Czasu jest coraz mniej, a wpłacić pieniądze na leczenie pana Artura można TUTAJ.

Niezapomniani - straszne choroby cz. 3

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.