Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 12 stycznia, na ulicy Baraniaka w Poznaniu. Jak jako pierwszy podał portal epoznan.pl, wszystko rozegrało się w momencie przejazdu karetki pogotowia jadącej na sygnałach uprzywilejowania. Jeden z kierowców, zgodnie z przepisami, zatrzymał się, aby umożliwić przejazd zespołowi ratownictwa medycznego. Chwilę później w jego pojazd uderzył samochód jadący z tyłu, a następnie jeszcze trzeci pojazd.
Całą sytuację zarejestrowała kamera, a nagranie – jak informuje epoznan.pl – dokładnie pokazuje moment kolizji i efekt domina. W zdarzeniu brały udział łącznie trzy samochody osobowe. Na miejsce bardzo szybko skierowano służby ratunkowe. Co istotne, zgłoszenie trafiło do straży pożarnej automatycznie – za pośrednictwem systemu eCall, który uruchomił się w jednym z pojazdów.
Byliśmy zadysponowani o około godzinie 11:00 do kolizji z udziałem trzech samochodów. Nie było osób poszkodowanych, nikt nie wymagał hospitalizacji. Samochody na czas usuwania skutków kolizji blokowały przejazd na ul. Baraniaka i Jana Pawła II - poinformował dziennikarzy portalu Dyżurny Wielkopolskiej Straży Pożarnej.
Choć zdarzenie wyglądało groźnie, tym razem skończyło się jedynie na stratach materialnych i poważnych utrudnieniach w ruchu. Przez pewien czas ulica Baraniaka oraz skrzyżowanie z ulicą Jana Pawła II były częściowo zablokowane, co spowodowało korki w tej części miasta.
Sytuacja ta pokazuje, jak ważna jest czujność i zachowanie odpowiedniego odstępu między pojazdami, szczególnie w miejscach o dużym natężeniu ruchu. Warto też przypomnieć, że każdy kierowca ma bezwzględny obowiązek przepuścić pojazd uprzywilejowany, taki jak karetka, straż pożarna czy radiowóz jadący na sygnałach. Zatrzymanie się w takiej sytuacji nie jest uprzejmością, lecz wymogiem prawa.
Jednocześnie kierowcy jadący za pojazdem, który ustępuje pierwszeństwa karetce, powinni zachować szczególną ostrożność. Brak reakcji lub zbyt mały odstęp mogą w ułamku sekundy doprowadzić do kolizji, takiej jak ta na ul. Baraniaka.