Pożar olbrzymiej hali magazynowej wybuchł w niedzielny poranek, 11 stycznia. Pierwsze sygnały o ogniu strażacy dostali o godz. 6:36. Ogień opanował halę dużej firmy spedycyjnej, około 11 tys. metrów kwadratowych. Cała akcja trwała ponad dobę.
Zobacz: Wielki pożar magazynu pod Poznaniem. Skala zniszczeń poraża!
Na miejscu pożaru pracowało łącznie ok. 80 zastępów straży pożarnej - mówił mł. asp. Martin Halasz z poznańskiej Państwowej Straży Pożarnej, podkreślając, że akcja była niezmiernie trudna ze względu na zagrożenie i zawalenie się konstrukcji hali do środka i zamarzającą wodę.
Śledztwo w sprawie pożaru przejęła Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu.
Przedstawiciel właściciela nie został jeszcze przesłuchany - mówi policjant.
Po zakończeniu akcji strażaków oględziny hali przeprowadzili policyjni biegli i biegli z zakresu pożarnictwa.
Biegły z zakresu pożarnictwa wyraził opinię dotyczącą przyczyny pożaru wskazując, że jedynym źródłem ognia była znajdująca się w hali przesyłka z zawartością baterii do hulajnóg - powiedziała Super Expressowi Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji.
Biegły stanowczo i kategorycznie wykluczył udział osób trzecich w zdarzeniu.
Na tę okoliczność został dzisiaj przesłuchany - dodaje policjantka.
Obecnie trwa ustalanie wartości strat. Obecnie trwa ustalanie wartości strat. O dalszych czynnościach w śledztwie zdecyduje prokurator.