Spis treści
Niebezpieczne kołysanie i tonowy ładunek na jezdni
Do zdarzenia doszło około 21:35 na wysokości węzła Duisburg‑Beeck, w kierunku Dortmundu. Jak opisuje Bild, ciężarówka prowadzona przez Polaka zaczęła się gwałtownie kołysać, a przewożony dźwig zsunął się z platformy i runął na bok, częściowo blokując autostradę.
Kierowca tłumaczył policjantom, że wykonał ostry manewr, aby uniknąć leżącej na jezdni opony. Twierdził, że „nie miał wyjścia”.
„To wyglądało, jakby cały zestaw się przewrócił” – relacja świadka
Świadkowie jadący za ciężarówką mówią o dramatycznych chwilach. Jeden z kierowców opisał moment wypadku tak:
„Nagle zobaczyłem, jak naczepa zaczyna się kołysać. W sekundę cały dźwig runął na bok. Myślałem, że kierowca zasnął albo stracił panowanie. To cud, że nikt nie jechał obok.”
Inni kierowcy mieli zauważyć, że ciężarówka już wcześniej poruszała się „nienaturalnie”, jakby kierowca walczył z utrzymaniem toru jazdy.
Policja: żadnej opony nie było. Za to był alkohol
Niemieccy funkcjonariusze szybko podważyli wersję Polaka. Na jezdni nie znaleziono żadnej opony ani innych przeszkód. Za to badanie alkomatem wykazało, że 38‑latek był pod wpływem alkoholu. Został przewieziony na komisariat, gdzie pobrano mu krew do dalszych badań.
„Według wstępnych ustaleń kierowca wykonał niekontrolowany manewr, który doprowadził do utraty stabilności ładunku”
– przekazała policja.
Autostrada sparaliżowana na wiele godzin
Na miejscu pracowała straż pożarna, która usuwała duże ilości wyciekających płynów eksploatacyjnych. Dwie z trzech nit autostrady A42 były zamknięte przez wiele godzin – dopiero specjalistyczna firma mogła podnieść przewrócony dźwig i usunąć go z jezdni.
Straty szacowane są na co najmniej sześć cyfr, czyli ponad 100 tys. euro.
Śledztwo trwa
Policja wciąż ustala dokładny przebieg zdarzenia. Kierowcy grożą poważne konsekwencje – od wysokiej grzywny, przez utratę prawa jazdy, po możliwą karę więzienia.
