Ofiara księdza uzyskała wysokie odszkodowanie od kurii. Dawny minister z Chodzieży zainspirował się filmem
Ta historia jest przerażająca. Były ministrant z Chodzieży (woj.wielkopolskie) po obejrzeniu filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich, w których poruszono problem pedofilii w Kościele katolickim, postanowił przestać milczeć o tym, co spotkało go w dzieciństwie. Gdy był ministrantem, był seksualnie napastowany przez wikariusza ks. Marka J. Nastolatek nabawił się nerwicy żołądka, a później zdiagnozowano u niego zespół jelita drażliwego. W 2019 r. mężczyzna zdecydował się nawet odwiedzić ks. Marka J.. Zabrał ze sobą dyktafon i nagrał, jak ksiądz przyznał, że "nie miał wtedy świadomości, że krzywdzi”. Śledczy niestety nie mogli zająć się tą sprawą, bo nastąpiło przedawnienie. Pełnomocnik mężczyzny skierował wtedy jednak pismo do kurii o zadośćuczynienie, ale ostatecznie sprawa i tak trafiła do sądu cywilnego, bo hierarchowie kościelni zlekceważyli żądanie.
300 tys. zł zadośćuczynienia oraz ustawowe odsetki za ostatnie sześć lat
Przed sądem duszpasterz konsekwentnie zaprzeczał molestowaniu, nazywając relacje z byłym ministrantem jako… przyjacielskimi. Przekonywał, że prezenty, takie jak telefon komórkowy, dawał także innym osobom. Sąd nie miał jednak wątpliwości, że pieniądze pokrzywdzonemu się należą i zasądził wypłacenie odszkodowania. 300 tys. zł zadośćuczynienia oraz ustawowe odsetki za ostatnie sześć lat - jak informuje Gazeta Wyborcza - zostały już wypłacone i to bez składania apelacji przez Kościół. Być możne zmiana podejścia do ofiar księży pedofilów - to wynik zmian na szczytach kurii. Od roku na czele Archidiecezji Poznańskiej stoi abp Zbigniew Zieliński, który zstąpił nieprzejednanego Stanisława Gądeckiego.