Ratował życie, sam stał się ofiarą. Brutalny atak na ratownika medycznego

Zespół ratownictwa medycznego ruszył na pomoc mężczyźnie, który rzekomo miał napad drgawek. Po dotarciu na miejsce ratownicy zamiast chorego napotkali agresywnego 28-latka. Mężczyzna zaatakował jednego z medyków, wdarł się do karetki i zadał mu cios. Za ten atak grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.

Ratownik medyczny w pomarańczowo-czarnym uniformie, z napisem RATOWNIK MEDYCZNY na plecach, stoi obok karetki pogotowia z włączonymi niebieskimi światłami, symbolizując interwencję. Więcej o atakach na medyków przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Pixabay.com

Zdarzenie miało miejsce w sobotę, 20 czerwca tuż przed godziną 14:00 w powiecie kościańskim. Według informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Kościanie, pogotowie ratunkowe otrzymało wezwanie do pacjenta, który miał rzekomo dostać ataku padaczki.

Kiedy medycy zjawili się pod wskazanym adresem, okazało się, że doniesienia mijały się z prawdą. Zamiast udzielać pomocy, musieli zmierzyć się z 28-latkiem, który od razu rzucił się z rękami na jednego z ratowników.

Medyk w obawie o swoje bezpieczeństwo zamknął się w karetce i chciał wezwać wsparcie, ale napastnik nie odpuszczał i ruszył za nim w pościg.

Gdy ten schronił się w karetce i próbował wezwać na miejsce patrol policji, agresor wszedł za nim do ambulansu, usiłował wyrwać mu telefon komórkowy, a następnie uderzył go w klatkę piersiową – przekazali policjanci.

Na szczęście drugi członek zespołu medycznego oraz świadkowie zdarzenia zareagowali błyskawicznie i powstrzymali krewkiego 28-latka. Niedługo potem na miejscu zjawili się funkcjonariusze policji, którzy natychmiast obezwładnili i zatrzymali napastnika.

Szybko wyszło na jaw, co było przyczyną tak gwałtownego zachowania mieszkańca powiatu kościańskiego. Mężczyzna był skrajnie nietrzeźwy – alkomat pokazał wynik aż 3,44 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Gdy tylko 28-latek doszedł do siebie, przedstawiono mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Za to przewinienie kodeks karny przewiduje do trzech lat więzienia.

Stróże prawa przypominają, że pracownicy pogotowia w trakcie pełnienia dyżuru podlegają identycznej ochronie prawnej, co policjanci czy strażacy.

Każdy, kto dopuszcza się przemocy, narusza ich nietykalność cielesną lub znieważa ich w związku z wykonywanymi czynnościami służbowymi, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną – podkreślają funkcjonariusze.

Policjanci zwracają też uwagę na inny, niezwykle ważny aspekt: każdy atak na medyków niesie za sobą poważne konsekwencje nie tylko dla samych ratowników, ale i dla pacjentów, ponieważ wyklucza zespół z pracy i drastycznie wydłuża czas dojazdu do osób faktycznie potrzebujących pilnej pomocy medycznej.

LUBECKA i GRABARCZYK o KONFLIKCIE na lini Warszawa-Kijów

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki