Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, poznańska prokuratura jest na końcowym etapie postępowania wobec ginekologa, który podczas operacji młodej kobiety miał doprowadzić do jej trwałego ubezpłodnienia. Informację potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak.
Pacjentka trafiła do szpitala w kwietniu 2024 roku z podejrzeniem zmiany na prawym jajniku. Jak opisała „Gazeta Wyborcza”, w trakcie zabiegu lekarz usunął nie tylko jajnik z guzem, ale także drugi jajnik, macicę oraz jajowody.
Wyciął prawy jajnik z guzem i ciął dalej, nie czekając na wynik badania histopatologicznego: śródoperacyjnego i końcowego. Potem podyktował do protokołu operacji nieprawdziwe informacje – napisała „Gazeta Wyborcza”.
Prok. Łukasz Wawrzyniak przekazał PAP, że biegli stwierdzili nieprawidłowości w przeprowadzeniu zabiegu. Lekarz miał działać bez świadomej zgody pacjentki na tak szeroki zakres operacji i jej konsekwencje, a także poświadczyć nieprawdę w dokumentacji medycznej.
Podejrzany lekarz został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Nie przyznał się do winy. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia grozi mu do 20 lat więzienia. Prokuratura nie zastosowała wobec niego środków zapobiegawczych – lekarz stawia się na wezwania i nie utrudnia postępowania.
Sprawę skomentował również cytowany przez „Gazetę Wyborczą” krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej prof. Mariusz Bidziński, który ocenił, że decyzje poznańskiego lekarza „były nie tylko nieprawidłowe, ale też nieprofesjonalne”.