Przypomnijmy - do dramatu w Kikole doszło na jednej z posesji przy ulicy Toruńskiej w poniedziałek, 23 lutego. W kałuży krwi leżał tam Michał, syn pani Haliny Lewandowskiej (58 l.). Kobieta dobrze wiedziała, kto mieszka pod tym adresem. Policja jeszcze tego samego dnia zatrzymała Piotra S. (44 l.).
Prosiłam syna, żeby do niego nie chodził – mówi nam Halina Lewandowska. – Mówiłam mu, że to nie jest towarzystwo dla niego – dodaje.
Kobieta jest załamana i nie może pogodzić się ze śmiercią swojego syna. Naszym dziennikarzom udało się porozmawiać z Piotrem S., gdy był doprowadzany przez policjantów do Prokuratury Rejonowej w Lipnie na przesłuchanie. Zapytaliśmy go, czy znał Michała.
Tak, znałem. Był moim przyjacielem – usłyszeliśmy w odpowiedzi.
Na pytanie, czy wie, dlaczego go zabił, nie odpowiedział. Prokurator przedstawił mu zarzut zabójstwa.
Podczas przesłuchania Piotr S. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura Rejonowa w Lipnie wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztu. W czwartek, 26 lutego, sąd uwzględnił wniosek i aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Za zarzucany czyn Kodeks karny przewiduje nawet karę dożywotniego pozbawienia wolności.