Kikół to senne, niewielkie miasteczko położone przy drodze z Torunia do Warszawy. Od poniedziałku, 23 lutego jego mieszkańcy mówią tylko o jednym – o tragedii, do której doszło na ulicy Toruńskiej. To właśnie tam, na chodniku, znaleziono młodego mężczyznę leżącego w kałuży krwi. Jak ustalili śledczy, zmarł on od dwóch ciosów nożem. Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali Piotra S. (44 l.). Mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Lipnie, gdzie miał zostać przesłuchany.
Czytaj: Zabójstwo na wsi pod Toruniem. Ciało 35-latka znalezione na podwórku
Nasi dziennikarze dotarli do Haliny Lewandowskiej, matki zamordowanego Michała. Kobieta jest zdruzgotana tragedią.
Prosiłam syna, żeby tam nie chodził – mówi nam ze łzami w oczach 58-latka. – Powtarzałam mu, że to nie jest towarzystwo dla niego.
Kobieta nie może pogodzić się ze śmiercią jedynego syna. Jak podkreśla, od dawna obawiała się tej znajomości. Naszym dziennikarzom udało się również porozmawiać z Piotrem S. w chwili, gdy był doprowadzany przez policjantów do prokuratury na przesłuchanie. Zapytaliśmy go, czy znał Michała.
Tak, znałem. Był moim przyjacielem – odpowiedział krótko.
Na pytanie, czy wie, dlaczego doszło do tragedii i dlaczego Michał zginął, nie odpowiedział. Piotr S. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Prokuratura Rejonowa w Lipnie wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt dla podejrzanego. Sąd ma zająć się sprawą w czwartek, 26 lutego.
Ten Piotr miał leczyć się psychiatrycznie – twierdzi matka zabitego.
Prokuratura odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy te informacje są prawdziwe.