Tragiczny wypadek na Węgrzech. Nie żyje 12 osób
Tragiczny wypadek miał miejsce w nocy z 15 na 16 sierpnia, tuż po godzinie 1:00, niedaleko węgierskiej miejscowości Mezokeresztes. Autokar, jadący autostradą M3 w kierunku Nyíregyházy, z nieustalonych przyczyn nagle zjechał z pasa ruchu, wpadł do rowu i przewrócił się na bok.
Wstępne ustalenia węgierskich służb wskazują na to, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Mężczyzna został natychmiast aresztowany. Dokładne okoliczności i przyczyny katastrofy będą szczegółowo weryfikowane przez śledczych w toku trwającego postępowania.
Po tragicznym zdarzeniu, na odcinek trasy natychmiast zadysponowano znaczne siły służb ratowniczych. Według doniesień lokalnej prasy węgierskiej, około godziny 3 nad ranem z wraku ewakuowano 35 poszkodowanych. Operację ratunkową utrudniało uwięzienie części pasażerów pod masą przewróconego pojazdu. Do podniesienia autokaru, ważącego około 24 tony, niezbędne okazało się użycie specjalistycznego sprzętu, w tym ciężkich dźwigów. Dla ocalałych podstawiono dodatkowy autobus, zapewniając im schronienie przed niską temperaturą, a strona polska skierowała na miejsce helikopter ratunkowy.
Ostateczny bilans wypadku jest dramatyczny: 12 osób poniosło śmierć, a co najmniej dziesięć odniosło poważne obrażenia.
W toku śledztwa kluczowe jest odtworzenie przebiegu zdarzeń poprzedzających zjechanie pojazdu z jezdni. Węgierscy śledczy szczegółowo analizują hipotezę dotyczącą zaśnięcia kierowcy. Niemniej jednak, na obecnym etapie dochodzenia nie przedstawiono jeszcze ostatecznych przyczyn tragedii.
Zginęli pielgrzymi z Polski. Jest komentarz przewoźnika
Właścicielem autokaru, który uczestniczył w tragicznym wypadku jest Firma Przewozowa „Michael” s.c., mająca swoją siedzibę w niewielkiej Świerchowej (powiat jasielski). Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na jej oficjalnej stronie internetowej, przedsiębiorstwo koncentruje się na profesjonalnym planowaniu wyjazdów turystycznych zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.
Przedsiębiorstwo szczyci się blisko 28-letnim stażem w branży. Zakres świadczonych usług obejmuje nie tylko wynajem pojazdów z kierowcą, ale także pełną organizację wyjazdów rekreacyjnych. Firma deklaruje, że jej celem jest zachęcanie do odkrywania świata, poznawania odmiennych tradycji i doświadczania niezapomnianych przygód.
Portal internetowy przewoźnika akcentuje gwarancję bezproblemowej podróży. Właściciele zapewniają, że wszyscy szoferzy przeszli niezbędne szkolenia w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa podczas jazdy.
Śmiertelny wypadek na Węgrzech sprawił, że spółka transportowa „Michael” znalazła się w ogniu zainteresowania mediów. W rozmowie z money.pl głos zabrał Tadeusz Dykas, właściciel firmy.
- Jesteśmy na miejscu. Jak tylko dowiedzieliśmy się o wypadku, wyruszyliśmy na Węgry autokarem zastępczym, by przewieźć do Polski mniej rannych pasażerów - stwierdził - To są pielgrzymi, którzy wracali z Medjugorie - potwierdził.
Jak dodał, obaj kierowcy żyją. Jeden z nich jest ranny.
- Nie wiemy, co się stało. To są bardzo doświadczeni kierowcy, pracują u nas od kilku lat. Są już przesłuchiwani przez policję - przekazał.
- Nie mamy dostępu do roztrzaskanego autokaru, bo na miejscu wciąż działają służby i trwa śledztwo. Współpracujemy z policją. Czekamy też na informacje na temat pasażerów ze szpitali, trafili oni do trzech placówek w różnych miejscowościach - zapewnił.