Pod dom Teresy (85 l.) i Czesława (88 l.) T. podjechały autem trzy kobiety. Przekonywały, że sprzedają koce. Gospodyni wpuściła je do środka. Jedna rozłożyła koc zasłaniając buszującą po domu koleżankę. Trzecia zamknęła pana Czesława w komórce, do której poszedł po drewno.
- Ta, która trzymała koc opchnęła mnie. Chwyciła za ręce i wyrzuciła na korytarz! Wszystkie trzy uciekły. Zniknęło 10 tys. zł, które trzymaliśmy w pudełku w pokoju - mówi zapłakana pani Teresa. - Pieniądze wybraliśmy z banku. Planowaliśmy kupić węgiel. Teraz zamarzniemy - dodaje pan Czesław.
Małżonkowie zgłosili sprawę na policje podając, że złodziejkami były prawdopodobnie kobiety narodowości romskiej. - Zostało wszczęte postępowanie, teraz ustalamy okoliczności i sprawców. Okradzeni pamiętają jedynie, że kobiety przyjechały autem koloru wiśniowego – mówi Tomasz Drzał z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Gdy pani Teresa zorientowała się, że kobiety to oszustki i że grasują po domu zaczęła szamotać się z zuchwałą złodziejką! Ta wypchnęła staruszkę na korytarz. Cyganka, która plądrowała w pokoju uciekła z pieniędzmi. Zanim pan Czesław wygramolił się z komórki, auto złodziejek już odjechało!
- Ja dopiero wyszłam ze szpitala. Mam problem z sercem. Tyle co wróciłam i tu takie nieszczęście. Ja tych pieniędzy w domu nie chciałam. Tylko mąż był za tym, żeby je wybrać z banku i kupić opał na zimę. Pewnie już do końca naszego życia, a teraz nie mamy nic! - dodała zapłakana staruszka.
Masz podobny temat?
Napisz do autora tekstu: