Jakiś czas temu media obiegła sensacyjna wiadomość - Karol Baran ma 26 milionów podatku do zapłacenia - pisano.
Emocje podsycało oświadczenie klubu, który poinformował, że kontrakt z zawodnikiem został zerwany:
"W związku z pojawiającymi się pytaniami kibiców odnośnie absencji Karola Barana w ostatnich sparingach, pragniemy poinformować, iż na tę chwilę z przyczyn niezależnych od nas, zawodnik ten nie może reprezentować barw naszego klubu. Okoliczności, jakie pojawiły się w ostatnich dniach, na ten moment uniemożliwiają naszą dalszą współpracę. Przyczyną rozstania nie są rozliczenia finansowe pomiędzy klubem a zawodnikiem, czy też poziom sportowy zawodnika, który był jak najbardziej prawidłowy.
Jednocześnie informujemy, że nie jest naszą intencją dezinformowanie Państwa, a milczenie w tej sprawie wynika z ustaleń pomiędzy klubem a zawodnikiem."
Wreszcie sam zawodnik przerwał milczenie i wysłał oświadczenie do mediów, w którym pisze, że padł ofiarą przestępstwa:
"Faktem jest że w ostatnim czasie doręczono mi dokument z Urzędu Skarbowego z którego wynika obowiązek zapłaty należności pieniężnej w postaci podatku od towarów i usług wobec spółki z o. o., w której pełniłem funkcje kierownicze. Była to informacja, która mną wstrząsnęła. W związku z powyższym niezwłocznie zwróciłem się po profesjonalną pomoc w zakresie analizy otrzymanego dokumentu, oraz sytuacji w jakiej się znalazłem. Już pobieżna analiza dokumentów do których udało mi się dotrzeć (sprawa cały czas jest badana) bezsprzecznie wskazuje na to, że padłem ofiarą przestępstwa. W związku z powyższym niezwłocznie zawiadomiłem właściwe organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa na moją szkodę."
Żużlowiec w 2014 roku nabył udziały w spółce z o.o. handlującej paliwami:
"Pragnę bardzo stanowczo podkreślić, że nie mam nic wspólnego z jakimikolwiek zobowiązaniami natury publicznoprawnej co w najbliższym czasie mam zamiar udowodnić w sposób przewidziany przez przepisy prawa. Czuje się oszukany w związku z zaistniałą sytuacją, o powstaniu której do niedawna nie miałem żadnej wiedzy" - czytamy w oświadczeniu.
Żużlowiec apeluje też o takt i umiar przy formułowaniu opinii.