- W takich warunkach musimy się przebierać. Jest nieprzyjemnie, brudno, wystarczy spojrzeć na zdjęcia - piszą do nas pracownicy Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II przy ulicy Rycerskiej.
Na fotografiach i materiale wideo widać piwnice z metalowymi szafkami, na podłodze są niezidentyfikowane plamy, w kątach widać puste opakowania po papierosach. Jak to możliwe, że lekarze, pielęgniarki i pozostali pracownicy obiektu muszą przebierać się i parzyć kawę na takim korytarzu?
Pytamy dyrektora szpitala, dra n. ekon. Grzegorza Maternę, który wyjaśnia, że to sytuacja przejściowa:
Polecany artykuł:
- Zdjęcia, które otrzymałem przedstawiają pomieszczenia likwidowanej szatni. Pomieszczenia te są przeznaczone dla potrzeb modernizowanego bloku operacyjnego (plac budowy). Szafki uchwycone na zdjęciach nie są użytkowane i są przenoszone - czytamy w wiadomości mailowej.
Rzeczywiście, w szpitalu trwa remont bloku operacyjnego. Sytuacja tymczasowa z zapleczem socjalnym trwa już od około pół roku. Kiedy się zakończy? To pytanie kierujemy do lek. med. Krzysztofa Bońkowskiego, zastępcy dyrektora i słyszymy, że remont bloku będzie trwał jeszcze cały rok:
- Przeprowadzenie tego remontu jest trudne logistycznie. Prace są planowane tak, by zabiegi wciąż mogły być wykonywane. To z pewnością opóźnia wykonywanie prac. Oczywistym jest jednak, że cały blok nie może być zamknięty. W przyszłości będziemy też modernizować trakt porodowy.
Są jednak i dobre wieści:
- Docelowo w planach są szatnie, sala konferencyjna z prawdziwego zdarzenia i bar - wylicza Bońkowski.
Plany są, ale na ich realizację, póki co, funduszy brak. Pracownikom szpitala pozostaje zatem uzbroić się w cierpliwość, o co prosi dyrekcja:
- Są rzeczy ważne i ważniejsze. Pamiętajmy, że najważniejsze jest w tym wypadku dobro pacjenta - kwituje dyrektor.