Zupełnie nowy budynek poczekalni i kas, stanowiska zadaszone panelami fotowoltanicznymi, wydanych ponad 20 milionów złotych i huczne otwarcie. Wszystko to sprawia, że oczekiwanie na Dworcu Lokalnym w Rzeszowie powinno być przyjemne i teoretycznie jest. Sprawa komplikuje się, kiedy zamierzamy skorzystać z kładki dla pieszych prowadzącej na Wiadukt Śląski, którego nawierzchnia także trafia do remontu i to już od 1 lipca.
W poniedziałek jedna z naszych redaktorek odbyła taki "wątpliwej jakości" spacer. Jakież było zdziwienie, kiedy okazało się, że kładka jest usłana butelkami po alkoholu i rozbitym szkłem. Czyżby podróżni opróżniali tu trunki zakupione w pobliskim sklepie spożywczym? Kto stoi za tym bałaganem? Młodzież? Dorośli? Na to pytanie odpowiedzi nie znamy. Jedno jest pewne - szkło nie tylko jest nieestetyczne, ale także może być niebezpieczne, o czym nasza koleżanka szybko się przekonała.
Wystarczył niewielki podmuch wiatru, by najpierw z wysokości spadła aluminiowa puszka. Ot trochę hałasu. Zaraz za nią posypało się jednak szkło, a nawet zleciała jedna z butelek. Co by było, gdyby uderzyła przechodnia w głowę? A gdyby tak uderzyła w masę jednego z zaparkowanych w pobliżu samochodów? A teraz wyobraźmy sobie matkę z wózkiem, do którego nagle trafia taki niebezpieczny pakunek. Finał mógłby być tragiczny.
Miasto zapewne niebawem uprzątnie bałagan, ale czy imprezowicze nie będą dalej zostawiali tu śmieci? Oto jest pytanie...