- Tragiczny pożar w Rzeszowie zabrał życie 14-letniej Julii, obiecującej łyżwiarki figurowej.
- Śledztwo w sprawie pożaru zostało umorzone.
- Odkryj, co było przyczyną pożaru i dlaczego prokuratura podjęła taką decyzję.
Zginęła 14-latka, prokuratura umorzyła śledztwo
Tego dnia ogień na czwartym piętrze 11-kondygnacyjnego budynku błyskawicznie rozprzestrzenił się po klatce schodowej, odcinając drogę ucieczki mieszkańcom wyższych pięter. Ewakuowano około 250 osób, a kilkanaście rodzin straciło dach nad głową. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się mężczyzna, w którego mieszkaniu wybuchł ogień, a także 14-letnia Julia, która straciła przytomność na klatce schodowej.
Teraz, po miesiącach śledztwa, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie ogłosiła umorzenie postępowania. Powód tej decyzji jest wstrząsający i rzuca nowe światło na całą sprawę: ustalony sprawca pożaru zmarł. Do zdarzenia doprowadził niedopałek papierosa, który spadł na dywan.
Pożar wieżowca w Rzeszowie
Czerwcowy wieczór 2025 roku na rzeszowskim osiedlu na ulicy Ks. Jerzego Popiełuszki na zawsze pozostanie w pamięci wielu mieszkańców. Około godziny 20:40 doszło do pożaru lokalu na czwartym piętrze, który w mgnieniu oka zamienił się w prawdziwe piekło.
Ogień, napędzany przez otwarte okna i drzwi, oraz nagromadzenie materiałów palnych, rozprzestrzeniał się z ogromną prędkością, wypełniając klatkę schodową gęstym, duszącym dymem. Na miejscu zdarzenia natychmiast pojawiło się ponad 20 zastępów straży pożarnej, 12 zespołów pogotowia ratunkowego oraz liczne patrole policji.
Skala operacji ratunkowej była ogromna - z trzech klatek schodowych budynku ewakuowano blisko 250 osób. Dwanaście osób, w tym dwoje dzieci, wymagało natychmiastowej pomocy medycznej i trafiło do szpitali. Wśród poszkodowanych był również 69-letni mężczyzna, mieszkaniec płonącego lokalu, który został uratowany z pożaru i przewieziony do szpitala. To właśnie w jego mieszkaniu, gdzie żył małżonką od momentu wybudowania bloku, miał swój początek tragiczny w skutkach pożar. 69-latek zmarł kilka tygodni po zdarzeniu.
Julia miała przed sobą całe życie
Ofiarą tej katastrofy była też 14-letnia Julia K. Ojciec i ratownicy medyczny podjęli resuscytację, jednak już nic nie dało się zrobić. Wstępne wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej 23 czerwca 2025 roku, potwierdziły: przyczyną zgonu dziewczynki było uduszenie się dymem.
– Jak ją reanimowali, to ona jakby wracała, a potem znowu to pompowanie. Ja aż odszedłem nie mogłem na to patrzeć, ale byłem pewny, że ją uratują. Od razu tyle medyków było przy niej. I odeszła. Boże, to niewyobrażalne - mówili "SE" sąsiedzi, świadkowie zdarzenia.
Informacja o śmierci Julii K. wywołała falę wzruszających pożegnań. Dziewczynka była utalentowaną łyżwiarką figurową, zawodniczką klubu Mors Dębica, którą czekała obiecująca przyszłość. Jej tragiczna śmierć wstrząsnęła lokalną społecznością i środowiskiem sportowym.