Skandal w Przemyślu! Wszyscy z Lecznicy Ada na urlopie, pracuje tylko pies!

2020-08-07 14:44 Beata Olejarka
PIES
Autor: Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu Pies przyłapany na pracy w lecznicy

Sezon urlopowy w pełni. W Centrum Adopcyjnym Lecznicy Ada większość pracowników postanowiła wykorzystać swój urlop. Na posterunku ostało się niewielu. Więc ci, którzy zostali w pracy robią co mogą, by wszystko funkcjonowało normalnie. Sprzedaż w internetowym sklepie "Ada Atelier" prowadzi nie kto inny, jak pies! Pełni też obowiązki prezesa Lecznicy i czasem odpisuje na maile. Sympatycy przemyskiego Ośrodka myśleli, że to wirus kiedy dostali wiadomość napisaną jak „pies łapą”, że w lecznicy brakuje "ciastkóf" i "kieubasów". Jednak wszystko się wyjaśniło.

To co dzieje się obecnie w Lecznicy ciężko objąć rozumem! Pies, który do tej pory  szukał domu, gdzie zamieszka z kochającymi ludźmi został zmuszany do pracy! Pracownicy Lecznicy wylegują się na plażach, a on podwinął futerko na łapkach i wziął się do roboty. Od rana sprzedaje gadżety lecznicy i zachwala internatowy sklep, który obsługuje-„ Ada  Atelier” . Na klawiaturze wystukał już jak fajne są koszulki które sprzedaje, torby, kubeczki i magnesy na lodówkę. Wszystko funkcjonowałoby dalej i nikt by się nie zorientował, gdyby pies nie zachwalał też siebie i innych swoich psich kolegów do adopcji. Czasem pisał „kup ekologiczną torbę na zakupy, tylko  musisz po nią przyjechać do Przemyśla z torbą dorzucimy Ci najlepszego przyjaciela- możesz wybrać jakiego”. To wzbudziło podejrzenie kupujących i powiadomili o sprawie prezesa lecznicy. Ten odpowiedział tylko „Hau hau hau, jest ok.” Więc sprawą zajęli się  funkcjonariusze. Gdy mundurowi weszli do Lecznicy sprawdzić co się dzieje w sklepie internatowym,  łapali się za głowy! Za biurkiem siedział najprawdziwszy pies i już przygotowywał kolejną paczkę. Został oderwany od pracy kiedy odpisywała na maile i sprawa się rypła! Przesłuchania, wizje lokalne i śledztwo mające na celu ustalić kogo zastępuje pies. Ten zawziął się w sobie i milczy jak zaklęty. Nikogo nie wydał! Z naszych nieoficjalnych źródeł udało się nam ustalić, że pies twierdzi iż nie ma żadnych dowodów przeciwko niemu, bo wszytko zjadał, a  pracuje legalnie tylko funkcjonariusze nie potrafią odczytać psiej umowy. Co dalej? Nie wiadomo. Sklep, o dziwo ciągle działa i można nabyć tam różne unikatowe gadżety!

Czytaj też: Niezwykle trudna operacja psiaka w Przemyślu. Tomograf uratował Dianę [GALERIA]

Na stronie Lecznicy pojawiło się oficjalne stanowisko Centrum Adopcyjnego Lecznicy ADA „PREZES już ciężko pracuje. Dziś chce pobić REKORD ZAMÓWIEŃ inaczej będzie kiepsko! Kupcie chociaż magnes plis. Ada Atelier to wyjątkowe miejsce. Wyjątkowe produkty, wyjątkowy sklep, w którym cały dochód przeznaczony jest na ZWIERZĘTA. Ps. Ada Atelier w całości zostało stworzone przy fundacji z programu Nawigator. Fundacja nie dołożyła ani złotówki do tej działalności. Cały dochód ze sprzedaży i działalności idzie na ZWIERZĘTA. Stały przelew pomoże nam nie martwić się o przyszłość naszych zwierząt. Ustawisz dowolną nawet najmniejsza kwotę stałego przelewu żebyśmy mogli być pewni jutra naszych zwierząt” HAU

Sprawa jest wyjaśniana. Przedstawicie Lecznicy mówią, że ich oficjalne wewnętrzne dochodzenie nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Pies odmówił przyjęcia smakołyków i nie poszedł  na współpracę z organami ścigania.

Zobacz też: Makabra w Kolbuszowej: MARTWE psy i kilkadziesiąt wygłodzonych! [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Masz podobny temat?

Napisz do autora tekstu:

podkarpacie@se.pl

We Wrocławskim zoo urodziły się dwa małe GNU Białobrode

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.