Tragedia

Tragiczna śmierć 19-letnich bliźniaków. Norbert i Konrad kochali latać. Napis na ich grobie wyciska łzy

2023-06-04 5:00

Bliźniacy Norbert i Konrad w dniu swojej tragicznej śmierci mieli tylko 19 lat. Razem przyszli na ten świat, mieli wspólną pasję i razem z tego świata odeszli. Razem spoczęli w jednej mogile, która góruje na innymi, tak jakby patrzyli na świat z okien samolotu, wznoszącego się nad ziemią. Rok po ich tragicznej śmierci rozwiązały się wszystkie niejasności dotyczące wypadku.

Tragiczny lot miał miejsce w niedzielę, (05.062022) w Górkach pod Mielcem. Ojciec wraz z synami Norbertem i Konradem mieli przetestować zakupiony tego dnia motoszybowiec Straton D8 Moby Dick. Niestety, pierwszy dzień, kiedy rodzina miała w posiadaniu ten sprzęt, był też ostatnim szczęśliwym dla rodziny W., a dla młodziutkich mężczyzn, braci bliźniaków, okazał się ostatnim dniem na ziemi. Norbert i Konrad, zapaleni pasjonaci latających maszyn popełnili wiele błędów, za które zapłacili najwyższą cenę.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała raport po śmierci braci, który nie pozostawia żadnych wątpliwości. Samolot, który kupiła rodzina W. nie powinien wzbić się w powietrze, a Konrad i Norbert nie powinni go w ogóle pilotować.

– Nowy właściciel wiedział, że samolot nie ma aktualnego przeglądu technicznego i obowiązkowego ubezpieczenia OC, stwierdził jednak, że chce zobaczyć samolot w locie, bo jest to element transakcji - czytamy w raporcie.

Poprzedni właściciel samolotu widział, że synowie nowego właściciela są mocno podekscytowani lotem w nowym rodzinnym samolocie. Wszyscy obecni na lądowisku wiedzieli jednak, że bliźniacy nie mają uprawnień do latania takim sprzętem. Mieli tylko niewielkie doświadczenie, zdobyte na zwykłych szybowcach.

Przed opuszczeniem lądowiska – około godz. 16.00 – poprzedni właściciel powiedział rodzinie W. aby „uważali”. Być może przeczuwał, że może zdarzyć się coś złego? Nowy właściciel wraz z synami stwierdzili, że wieczorem, jak ucichnie wiatr, pokołują samolotem po lądowisku, aby zapoznać się z jego własnościami – opisują w raporcie eksperci PKBWL.

– Kołowanie rozpoczęli około godziny 20.30. Około godziny 21.00 samolot został ustawiony do startu na początku pasa startowego i po rozbiegu długości około 40-50 m wystartował. Według świadka zdarzenia, pierwszy zakręt w lewo o 90° pilotujący wykonał na wysokości około 60 m, a następnie po krótkim locie po prostej wykonał kolejny taki zakręt i samolot leciał równolegle do pasa startowego. Po drugim zakręcie samolot przeszedł na wznoszenie i zaczął tracić prędkość. Następnie pochylił się na dziób i zaczął nabierać prędkości (wzrosły też obroty silnika), po chwili przeszedł ponownie na wznoszenie i obroty silnika zmalały. Samolot stracił prędkość, przepadł w prawo i rozpoczął rotację w prawo ze skrzydłami w poziomie (korkociąg płaski). Po wykonaniu około 1 ¼ zwitki, opadając prawie pionowo, zderzył się z ziemią w odległości około 250 m po wschodniej stronie lądowiska. Po zderzeniu z ziemią samolot się zapalił. W wyniku wypadku obaj bracia ponieśli śmierć – czytamy w raporcie.

Wnioski PKBWL są bardzo smutne i zawierają całą listę popełnionych błędów.

  1. Samolot nie miał ważnego przeglądu technicznego (Technický Průkaz).
  2. Samolot nie był ubezpieczony (obowiązkowe ubezpieczenie OC).
  3.  Żadna z osób znajdujących się w samolocie w chwili wypadku nie posiadała uprawnień do jego pilotowania.
  4.  Zgodnie z opisem technicznym samolotu minimalna masa pilota w pierwszej kabinie powinna wynosić co najmniej 70 kg. Według oświadczeń świadków masa pilota w pierwszej kabinie wynosiła około 60 kg. W związku z tym samolot prawdopodobnie miał tylne wyważenie (wskazuje na to również wejście samolotu w korkociąg płaski). Tylne położenie środka ciężkości powoduje nadsterowność – utrudnia pilotaż.

Liczba popełnionych błędów podczas katastrofy w Górkach pod Mielcem sprawia, że PKBWL postanowiła odstąpić od badania tego zdarzenia. Powód jest prosty: Komisja bada wypadki lotnicze, a to nie był wypadek, lecz tragedia spowodowana przez lekceważenie przepisów i zasad bezpieczeństwa.

– Statek powietrzny w chwili zdarzenia był użytkowany przez osobę nieuprawnioną. Statek powietrzny był użytkowany niezgodnie z obowiązującymi przepisami – podsumowuje Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Tragiczna śmierć bliźniaków

Jak się dowiedzieliśmy, test motoszybowca, który doprowadził do tragedii – zgodnie z tym, co bracia ustalili ze swoim ojcem – miał się ograniczyć do kołowania, ale nastolatkowe wzbili się w powietrze. Ojciec mógł już tylko z powierzchni lotniska patrzeć, jak jego synowie spadają na ziemię. Norbert zginął na miejscu, Konrad zmarł kilka dni później w krakowskim szpitalu. Bracia zostali pochowani razem w Wadowicach Górnych. Ich mogiła przypomina o pasji, którą przepłacili życiem. 

Na nagrobnej płycie widnieje zdjęcie dwóch roześmianych chłopców, a nad ich głowami unoszą się dwa samoloty. Pod ich zdjęciem czytamy słowa wypowiedziane przez Leonardo da Vinci: "Gdy człowiek choć raz wzbije się w powietrze, już zawsze będzie patrzył w niebo. Bo tam był i tam dalej podąży". Oprócz tej łamiącej sentencji, tłumaczącej tragedię braci jest przesłanie od rodziców oraz mnóstwo białych kwiatów i podwójne znicze, anioły i wiązanki. Wszystko podwójnie. Bracia razem się narodzili i wychowywali, razem spoczęli w grobie.

30 maja 2023 roku Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu umorzyła postępowanie dotyczące wypadku braci, gdyż osoba podejrzana o spowodowanie tej tragedii nie żyje.

Mija rok od tragicznej śmierci Konrada i Norberta w motoszybowcu
Sonda
Czy boisz się śmierci?