Początki Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych sięgają piętnastu lat wstecz.
– To właśnie wtedy mój, nieżyjący już dziś, tata stracił nogę. Lekarze musieli mu ją amputować. Gdy poszliśmy zamówić tacie protezę okazało się, że musimy na nią czekać prawie 3 miesiące. Zapytałem technika dlaczego to tak długo trwa. Odpowiedział mi, że jest mało firm, które produkują protezy. A potem już w żartach dodał, że na pewno byłoby szybciej gdybym sam taki zakład stworzył – opowiada w rozmowie z "Super Expressem" Mariusz Grela.
– Pomyślałem czemu nie, wiedziałem dobrze jak trudny jest czas przeżywają osoby, które muszą zmierzyć się z niepełnosprawnością. Kupiłem potrzebne maszyny do produkcji protez. Nawiązałem współpracę z technikami ortopedami i ruszyliśmy – dodaje.
– Po jakimś czasie zgłosił się do mnie właściciel niepełnosprawnego harta. Luna zachorowała na raka i trzeba jej było amputować łapę, męczyła się bez niej. Pomyślałem, czemu nie! Możemy spróbować – opowiada pan Mariusz.
To był początek niezwykłej drogi. Jak się okazało, po założeniu sztucznej kończyny Luna błyskawicznie wróciła do aktywności. Jej entuzjazm był tak duży, że goniąc kota, zdołała uszkodzić element zwany stopą biegową.
– Wzmocniliśmy więc konstrukcję dodając warstwy włókna węglowego - opowiada właściciel RZO.
Była to najprawdopodobniej pierwsza w naszym kraju proteza stworzona specjalnie dla czworonoga. Od tego momentu rzeszowska firma przygotowała już dwadzieścia bezpłatnych sztucznych kończyn dla psów. Na tym jednak ich działalność się nie kończy.
– Stworzyliśmy też protezę dla alpaki, kucyka, kozy i strusia. Sensem naszej pracy jest człowiek, ale także żadnemu zwierzęciu nie odmawiamy pomocy – dodaje Mariusz Grela.
Niedawno specjaliści z Rzeszowa podjęli się kolejnego wyzwania, tworząc sztuczną kończynę dla kota.
– Kot Nikoś stracił łapkę na skutek złej diagnozy i braku konkretnego, efektywnego leczenia. Amputacja odbyła się w grudniu 2025 roku. Kot podczas chodzenia ranił, ocierał sobie naskórek kikuta wskutek czego ciągle robiła się rana. Właścicielka bandażowała otarcia jednak nie było to komfortowe dla jej pupila. Zwróciła się więc do Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych z prośbą o wykonanie protezy dla Nikosia. Na pierwszej wizycie technik ortopeda - Tomasz - pobrał miarę na wykonanie protezy, następnie dobrał komponenty i z pomocą mechaników została wykonana proteza, w którą został zaopatrzony kot – mówi Michał Grela.
Dziś Rzeszowskie Zakłady Ortopedyczne to biznes prowadzony przez rodzinę. Założona przez Mariusza Grelę firma funkcjonuje dzięki jego współpracy z synem Michałem oraz zięciem Rafałem. W zespole zatrudnionych jest piętnaście osób, które opuszczają firmę dopiero w momencie przejścia na emeryturę.