Zabił księdza w jarosławskim opactwie. Tak Ihor M. zachowuje się na oddziale. „Dezorganizacja myślenia”

Mimo że Ihor M., który w Jarosławiu zabił księdza Stanisława - a zaraz po zbrodni miał psychozę - uspokaja się, to jednak nadal nie może zostać przesłuchany! Wiadomo, jak zachowuje się na oddziale.

  • 24 września w jarosławskim opactwie 31-letni Ihor M. z Ukrainy zabił księdza Stanisława i ranił cztery inne osoby, używając noża.
  • Sprawca przebywa na zamkniętym oddziale psychiatrii sądowej i nadal nie może zostać przesłuchany z powodu ostrego stanu psychotycznego i "dezorganizacji myślenia".
  • Mimo niewielkiej poprawy w zachowaniu Ihora M. (ustąpienie agresji), wciąż ma on urojenia, a prokuratura czeka na dalsze opinie lekarskie dotyczące jego stanu i poczytalności.
  • Jeden z rannych, ks. Marek Pieńkowski, zaczął samodzielnie oddychać i komunikować się, a jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

24 września, na terenie jarosławskiego opactwa na Podkarpaciu, 31-letni Ihor M. z Ukrainy zabił księdza i ranił cztery osoby w klasztorze. W biały dzień obcokrajowiec wszedł na teren  Ośrodka Kultury i Formacji Chrześcijańskiej przy kościele i po krótkiej wymianie zdań, rozpoczął rzeź. Chwycił za nóż, który znalazł w kuchni i rzucił się na księdza Stanisława, który przed mszą spowiadał w konfesjonale wiernych. Ranił jeszcze dwóch innych księży i dwie osoby świeckie, które były tego dnia w opactwie.

 

Jak donoszą duszpasterze związani z opactwem, jeden z rannych - ks. Marek Pieńkowski, zaczął samodzielnie oddychać. Zagrożenie życia minęło, a duchowny zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął komunię świętą.

Atak nożownika w jarosławskim opactwie.  Stan Ihora M.

Tymczasem zatrzymany przez policję po zbrodni Ihor M. jest leczony przez lekarzy psychiatrów na zamkniętym oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu. Jego stan - zdaniem śledczych - od początku wskazywał, że potrzebuje natychmiastowego i pilnego leczenia. Miał nie tylko zaburzone myślenie, ale doświadczał też urojeń oraz był silnie pobudzony i agresywny.

- Podejrzany wymaga bezwzględnie leczenia przeciwpsychotycznego - tłumaczy Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu (woj.podkarpackie). 

Mimo, że minęły już dwa tygodnie od zbrodni, mężczyzna dalej nie może zostać przesłuchany. Wszystko dlatego, że mimo podawania leków, jego stan dalej wykazuje objawy ostrego stanu psychotycznego.

- Głównie manifestuje się to dezorganizacją myślenia, urojeniową interpretacją wydarzeń, a także bezkrytycznym przekonaniem o prawdziwości doznań psychotycznych - mówi prokuratorka.

Dla psychiatrii takie zachowanie nie jest niczym nowym. Ihor M. żyje obecnie w całkowicie zniekształconym przez chorobę świecie. Nie potrafi zebrać myśli, we wszystkim wokół widzi zagrożenie lub ukryty sens i jest przekonany, że jego chorobowe wizje są rzeczywistością. Jest jednak jedna pozytywna informacja od biegłych.

- Biegli stwierdzili, porównując obecny stan psychiczny podejrzanego oraz stan z dni 24 i 25 września 2026 r., że  dostrzegają pewną poprawę - mówi Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, dodając, że chodzi głównie o normalizację napędu psychoruchowego oraz ustąpienie wrogości.

Co to oznacza w praktyce? Ihor M.uspokoił się fizycznie i przestał być agresywny wobec otoczenia.

- Jest to bardzo mała poprawa - mówi Taciuch-Kurasiewicz. Dlatego prokuratura wystąpiła do lekarzy o kolejną opinię, jak Ukrainiec będzie zachowywał się w następnych dniach, w wyniku dalszego leczenia lekami. - Podkreślić należy, że aktualnego stanu zdrowia psychicznego nie należy mylić z pojęciem poczytalności sprawcy w chwili czynu, od której zależy odpowiedzialność karna.  Ta okoliczność będzie w śledztwie  ustalana odrębnie - wyjaśnia Taciuch-Kurasiewicz.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI