Spis treści
Spór o budżet na Uniwersytecie Śląskim
Kością niezgody stał się dokument przyjęty przez Radę Uczelni. Władze Uniwersytetu Śląskiego wprowadziły dwuletni program naprawczy po odnotowaniu aż 33 milionów złotych straty w 2025 roku. Rektorat przekonuje, że cięcia to jedyny sposób na zachowanie płynności finansowej placówki. W opozycji do tego stanowiska stoją niektórzy studenci i pracownicy, którzy uważają, że to oni poniosą konsekwencje tego kryzysu.
Główną siłą napędową sprzeciwu jest Śląska Inicjatywa Studencka „Żbik”, działająca w ramach Inicjatywy Pracowniczej. Grupa ta zainicjowała akcję „NIE dla polityki głodzenia uczelni”. Aktywiści gromadzą podpisy poparcia i organizują pikiety, by wyrazić swój sprzeciw wobec decyzji władz.
Pod budynkiem rektoratu 7 maja zorganizowano spontaniczną manifestację. Zgromadzeni wyrażali swoje niezadowolenie, skandując hasła uderzające w plany zarządu uczelni. Krytyka dotyczyła między innymi ewentualnej wyprzedaży majątku uniwersyteckiego, modyfikacji w strukturze zatrudnienia i pogorszenia się standardów pracy oraz nauki.
Ochroniarze zdecydowali się wezwać policję
Punktem kulminacyjnym czwartkowego zgromadzenia była interwencja służb porządkowych. Według relacji protestujących, ochrona kampusu próbowała ich wylegitymować i utrudniać przebieg pikiety, a na miejsce przyjechała policja.
Naprawdę nie spodziewałam się, że rektor wezwie do nas ochronę i policję. Dobrze wiemy, że mamy prawo protestować i nie damy się uciszyć – mówi jedna z uczestniczek demonstracji.
Z kolei przedstawiciele Uniwersytetu Śląskiego stanowczo odcinają się od tych oskarżeń. Jak wyjaśnia Małgorzata Poszwa, rzeczniczka prasowa instytucji, rektor nie autoryzował wezwania funkcjonariuszy. Z oficjalnego komunikatu wynika, że to pracownicy firmy ochroniarskiej podjęli decyzję o kontakcie z policją po zauważeniu osób z zakrytymi twarzami, kierując się względami bezpieczeństwa.
Na miejsce zdarzenia przez pracowników ochrony została wezwana Policja, co odbyło się bez zgody osób upoważnionych przez JM Rektora. W związku z zajściem wystosowano do zarządu firmy ochraniającej kampus katowicki stosowne pouczenie. Policja pojawiła się na kampusie, jednak nie podjęła interwencji - przekazała redakcji ESKI Małgorzata Poszwa, rzecznik prasowa Uniwersytetu Śląskiego.
Jakie cięcia zakłada plan na Uniwersytecie Śląskim?
Głównym powodem społecznego wzburzenia pozostają szczegóły programu naprawczego. Według protestujących, strategia obejmuje szereg niekorzystnych rozwiązań, m.in.:
- zbycie części uniwersyteckich gruntów i budynków,
- maksymalizację zysków z wynajmu pomieszczeń na terenie kampusu,
- zmiany kadrowe dotykające pracowników w wieku emerytalnym,
- narzucenie dodatkowych obowiązków na doktorantów,
- redukcję wynagrodzeń w niektórych sektorach uczelni,
- zwiększenie opłat za zakwaterowanie w domach studenckich.
Z powyższej listy rzeczniczka prasowa oficjalnie potwierdza jedynie plany związane z pozbyciem się jednej z nieruchomości.
Planowana jest sprzedaż niektórych nieruchomości Uniwersytetu Śląskiego, w tym budynku przy ul. Żytniej 10, który obecnie objęty jest bezterminowym postępowaniem w trybie negocjacji - przekazuje Małgorzata Poszwa.
Jednocześnie rektorat odpiera zarzuty dotyczące rzekomych planów cięć w wynagrodzeniach czy masowych zwolnień. Prof. Ryszard Koziołek przekonuje, że wprowadzane rygory finansowe są odpowiedzią na chroniczne braki w państwowych dotacjach dla edukacji wyższej i mają służyć ochronie uniwersytetu przed zapaścią.
Nasza uczelnia funkcjonuje stabilnie i zachowuje płynność finansową – zapewnia rektor w opublikowanym stanowisku. Podkreśla również, że oszczędności nie obejmą środków przeznaczonych na badania naukowe ani wsparcia socjalnego dla studentów.
Polecany artykuł:
Te deklaracje nie trafiają jednak do przekonania wszystkim osobom związanym z uczelnią. Swój sceptycyzm wyrażają także doświadczeni nauczyciele akademiccy. W nieoficjalnych rozmowach z organizatorami strajku pojawia się strach o byt poszczególnych katedr oraz warunki pracy kadry naukowej.
Naprawdę nie wierzę, że my się mamy godzić na takie głodzenie nauki, ceny wszystkiego rosną, a moja pensja stoi w miejscu. Niedługo będę musiał sobie szukać jakiejś pracy na boku, żeby utrzymać rodzinę. Uniwersytet historycznie był miejscem buntu, kontestowania rzeczywistości i walki o ideały. Ja wierze w moje współpracowniczki i moich współpracowników, musimy protestować tak jak przeciwko reformie Gowina - przekazał inicjatywie studenckiej zaprzyjaźniony profesor UŚ.
Zapowiedź dalszych strajków studentów i wykładowców
Inicjatorzy akcji nie zamierzają składać broni. Na 18 maja zaplanowano kolejne wystąpienie na terenie katowickiego kampusu. Tym razem demonstracja ma być staranniej przygotowana i przyciągnąć znacznie szersze grono uczestników spośród pracowników i studentów.
Konflikt wokół polityki zaciskania pasa unaocznia poważny kryzys w jednej z najważniejszych uczelni na Śląsku. Cała sprawa rodzi także szersze wątpliwości dotyczące adekwatności państwowych subwencji na szkolnictwo wyższe oraz tego, gdzie leży granica dopuszczalnych cięć w placówkach publicznych.
Juwenalia Śląskie 2025: