Do wypadku doszło w sobotę, 26 lipca 2025 roku, na trasie między Tychami a Katowicami w województwie śląskim. Kevin, Meksykanin, który w Polsce znalazł drugą ojczyznę, prowadził małe seicento. Obok niego siedziała Patrycja, wkrótce spodziewająca się narodzin dziecka. Nagle ich samochód został zmiażdżony przez BMW, które z ogromną siłą uderzyło w tył pojazdu. "Wyścigówka" wepchnęła fiacika jeszcze na inny samochód. W zwałach poskręcanej blachy uwięzieni zostali Patrycja i Kevin. Decydowały minuty. Strażacy wydostali z samochodziku nieprzytomnych Kevina i Patrycję. Ratownicy medyczni rzucili się na pomoc. Kevin żył, został zabrany do szpitala w Katowicach, jednak Patrycji nikt już nie mógł pomóc. Ale ratownicy nie odpuszczali. Widzieli, że kobieta jest w zaawansowanej ciąży, więc na drodze przeprowadzili cesarskie cięcie. Wyjęli z łona małego Bruna i chłopczyk został przetransportowany do szpitala. Tam niestety zmarł.
Czytaj także: W Polsce znalazł miłość, stracił ją w potwornym wypadku
Kevin przez długie tygodnie przebywał w szpitalu. Gdy się zbudził, ze śpiączki usłyszał najgorsze wieści. Jego ukochani Patrycja i Bruno nie żyli. A Kevin nie był w stanie nawet odprowadzić ich w ostatniej drodze. Meksykanin szpital opuścił dopiero pod koniec października, potem przechodził długą i mozolną rehabilitację. W jego ciele znajdują się śruby i metalowe części, które zastępują i łączą zgruchotane kości. Wrócił do formy, ale jego świat legł w gruzach. Szczegóły poniżej.
Sprawca tragicznego wypadku wkrótce stanie przed sądem. Kierowca wyraził żal i skruchę
Teraz, jak ustalił "Super Express", kierowca, który spowodował wypadek, najpewniej w ciągu kilku tygodni trafi przed oblicze sądu. Prokuratura Rejonowa Katowice-Południe na dniach ma skończyć śledztwo przeciwko mężczyźnie i skierować do sądu akt oskarżenia. Być może stanie się to w lipcu 2026 roku.
- Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku, w którym śmierć poniosły dwie osoby: zarówno ciężarna kobieta, jak i dziecko, którego poród przez cesarskie ciecie odebrano na miejscu zdarzenia. Zarzut obejmuje spowodowanie wypadku poprzez umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego poprzez nieobserwowanie w należyty sposób przedpola jazdy. Ponadto zarzuty obejmują spowodowanie obrażeń realnie zagajających życiu pokrzywdzonego w wypadku mężczyzny, który kierował fiatem - informuje Dawid Szulik, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej Katowice Południe. - Kierowca przyznał się do popełnienia czynu, wyraził żal, skruchę i złożył wyjaśnienia odpowiadające naszym ustaleniom - dodaje prokurator.
Zobacz również: Biały miś strzeże grobu Patrycji i Bruna. To ofiary tragicznego wypadku na Śląsku
Patrycja i Bruno zostali pochowani na cmentarzu komunalnym w Tychach. Na ich grobie roi się od zniczy i maskotek. Jedną z nich, pluszowego jamnika, położył ojciec Bruna. "W starożytnym Meksyku ludzie byli pochowani ze swoimi psami, aby im pomogli i poprowadzili ich na drugą stronę świata... Zostawiam ci twojego ukochanego Loko, aby zawsze ich prowadził i dbał o siebie. Kocham was, moje aniołki..." - napisał Kevin na swoim profilu w portalu społecznościowym. Postępowanie w sprawie trwa.