Cztery lata temu nieśmiało zdradzał swoje marzenia w wywiadzie. Dziś cały świat mówi o Tomasiaku

Jeszcze kilka lat temu z ostrożnością mówił, że start na igrzyskach to coś bardzo odległego, niemal nierealnego. Dziś odbiera olimpijski medal i stoi na podium z krążkiem zawieszonym na szyi. Droga Kacpra Tomasiaka to historia konsekwencji, głębokiej wiary i wewnętrznego spokoju, które zaprowadziły go znacznie dalej, niż ktokolwiek mógł wtedy sobie wymarzyć.

Tomasiak wymanifestował sobie medal na IO

i

Autor: Skiijumping.pl/Grzegorz Momot/ PAP
  • Kacper Tomasiak, debiutant na Igrzyskach Olimpijskich, zdobył sensacyjny srebrny medal w skokach narciarskich, mimo że początkowo jechał po doświadczenie.
  • Trener Kacpra Tomasiaka podkreśla, że jego spokój, dojrzałość mentalna i wiara, w tym posługa jako ministrant i lektor, pomogły mu w osiągnięciu sukcesu.
  • Polska zakochała się w skromności i autentyczności Tomasiaka, a przed nim kolejne starty na igrzyskach, w tym konkurs na skoczni dużej.

Nagranie sprzed lat, które stało się proroctwem

Cztery lata temu Kacper Tomasiak był po prostu obiecującym nastolatkiem. W rozmowie ze „skijumping.pl” zapytano go o olimpijskie plany.

– Co teraz? Jakie cele na sezon olimpijski? – Być może kiedyś wystąpię na igrzyskach, ale to jeszcze sporo lat przede mną – odpowiedział spokojnie.

Dziennikarz zażartował wtedy, że kiedyś wyciągnie to nagranie. – Wtedy będziemy wyciągać to nagranie tak jak Kamil Stoch za młodu został Złapany że chciał zostać mistrzem olimpijskim. Tego tobie właśnie życzę - podsumował.

Dziś te słowa brzmią jak gotowy scenariusz filmu. Bo „kiedyś” przyszło szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.

Miał zbierać doświadczenie. Przywiózł srebro

Na igrzyska jechał jako debiutant. Bez presji medalu, raczej po naukę i obycie z wielką imprezą. Tymczasem oddał dwa znakomite skoki na skoczni normalnej i sensacyjnie sięgnął po srebrny medal. Z dnia na dzień stał się jednym z bohaterów całych zawodów.

Bez krzyku. Bez teatralnych gestów. Z charakterystycznym spokojem. Tak jakby to był zwykły trening.

Tomasiak wyróżnia się nie tylko stylem na skoczni. Tuż przed każdą próbą robi znak krzyża, na chwilę zamyka oczy i skupia się w ciszy. Wiara jest ważną częścią jego życia.

19-latek jest ministrantem i lektorem, związanym z Duszpasterstwem Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Dzień przed startem opublikowano w jego intencji poruszający wpis:

„Otoczmy modlitwą Lektora z naszej diecezji, skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka. Tak jak Ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech Cię niesie daleko i bezpiecznie”.

Poniosło go naprawdę daleko. Zobaczcie zdjęcia z ceremonii wręczenia nagród w galerii.

Trener: „Jak siedział na belce, wiedziałem, że będzie dobrze”

O kulisach olimpijskiego sukcesu najwięcej mówi w rozmowie z "Super Expressem" były trener Sławomir Hankus, który zna Tomasiaka od lat i obserwował jego rozwój krok po kroku – od nieśmiałego chłopaka po zawodnika gotowego na największą scenę świata.

– Kacper od początku był bardzo spokojny i poukładany. Nigdy nerwowy, zawsze analityczny. Wszystko musi przemyśleć. I właśnie to daje mu przewagę – mówi dla "SE" były szkoleniowiec.

Najwięcej zdradził moment przed drugim, decydującym skokiem. – Jak siedział na belce, był taki wyciszony, skupiony. Wtedy poczułem, że będzie dobrze. On nie patrzył na wyniki, tylko robił swoje. I wszystko się poskładało.

Jak dodaje trener, tego spokoju nie da się wytrenować w kilka miesięcy.

– To jego charakter. Bardzo dojrzały mentalnie. Dlatego nie przytłoczyła go ani presja, ani ranga imprezy. Debiutant, a zachowywał się jak weteran.

Polska zakochała się w jego normalności

W świecie sportu pełnym wielkich deklaracji Tomasiak jest inny. Cichy. Skromny. Uśmiechnięty dopiero po wszystkim.

Trener przyznaje, że po drugim skoku zobaczył u niego pierwszy tak szeroki uśmiech w całym sezonie. Jakby dopiero wtedy dotarło, co właśnie zrobił. Może właśnie za tę autentyczność pokochała go cała Polska.

Srebrny medal to nie koniec historii. Przed nim kolejne starty, w tym konkurs indywidualny na skoczni dużej 14 lutego. Jednego może być pewien. Oprócz formy i talentu ma coś jeszcze – ludzi, którzy trzymają za niego kciuki i modlą się, by znów poleciał najdalej.

A patrząc na to, jak spełniają się jego „odległe marzenia”, trudno oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek naprawdę pięknej drogi. 

Radio ESKA Google News
Źródło: Nagranie sprzed lat wróciło po igrzyskach. Te słowa Tomasiaka dziś brzmią inaczej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki