Dwukrotnie wygrał z rakiem. Teraz wniesie flagę na szczyt ośmiotysięcznika

2026-10-22 12:57

Jarosław Pytel stoczył dwie zwycięskie walki ze złośliwym nowotworem, a teraz szykuje się do zdobycia himalajskiego ośmiotysięcznika. Mieszkaniec Siemianowic Śląskich intensywnie trenuje przed ekspedycją na Manaslu. Pragnie nie tylko zmierzyć się z ekstremalną wysokością 8163 m n.p.m., ale również dodać otuchy osobom onkologicznym i wnieść na wierzchołek barwy swojego rodzinnego miasta.

Jarosław Pytel dwukrotnie pokonał nowotwór. Diagnoza całkowicie odmieniła jego życie

Losy Jarosława Pytla udowadniają, że wyjście z najgorszych życiowych kryzysów otwiera drogę do realizacji ambitnych planów. Pochodzący z Siemianowic Śląskich mężczyzna po raz pierwszy usłyszał wyrok nowotworu złośliwego w 2014 roku. Zaledwie dwadzieścia cztery miesiące później sytuacja się powtórzyła i znów musiał podjąć nierówną walkę o własne zdrowie.

Jak sam zaznaczył w trakcie niedawnego spotkania, bolesne doświadczenia medyczne całkowicie przewartościowały jego codzienność. Myśl o rzuceniu wyzwania wysokim szczytom pojawiła się tuż po drugim zabiegu chirurgicznym, stając się motorem napędowym do dalszych działań.

– Zaraz po wybudzeniu się po drugiej operacji, 12 lat temu, właśnie powiedziałem, że muszę zdobyć szczyt, muszę gdzieś wejść. Ja nie wiem, skąd się to wzięło. Naprawdę proszę mi wierzyć. W dzieciństwie nie za bardzo kochałem góry – wspomina Jarosław Pytel.

Himalaista traktuje swoje przedsięwzięcie jako wyraźny sygnał dla innych pacjentów oddziałów onkologicznych, pragnąc zaszczepić w nich wiarę w powrót do zdrowia.

– To jest apel do wszystkich osób, które zmagają się z tą chorobą, że naprawdę siła i determinacja powodują to, że potrafimy wygrać z tą chorobą. Ja dwa razy miałem nowotwór złośliwy i dwa razy udało mi się to pokonać. I dlatego życie powinno polegać na tym, żeby z niego korzystać, bo są takie możliwości – mówi.

Od licencji pilota po himalajskie szczyty. Jarosław Pytel ma za sobą wejście na Island Peak

Zanim Siemianowiczanin zajął się wspinaczką, jego głównym zainteresowaniem pozostawało lotnictwo. Mężczyzna zdobył licencję pilota samolotowego i rozwijał karierę w dwóch ośrodkach szkoleniowych, gdzie odpowiadał bezpośrednio za kwestie bezpieczeństwa oraz standardy nauczania adeptów przestworzy.

Stopniowo to jednak masywy górskie zaczęły przejmować kluczową rolę w jego harmonogramie. Jak sam tłumaczy, w trudnym terenie poszukiwał równie silnych wrażeń i adrenaliny, z jakimi miał do czynienia podczas sterowania maszynami latającymi.

Jego wysokogórskie portfolio obejmuje już kilka znaczących sukcesów, do których należą wejścia na Kala Patthar oraz Chukhung Ri. W 2025 roku zdołał również stanąć na wierzchołku Island Peak, mierzącego dokładnie 6189 metrów nad poziomem morza.

Pomyślne sfinalizowanie wyprawy na Island Peak stanowiło istotny sprawdzian przed nadchodzącą, o wiele bardziej wymagającą ekspedycją. Kolejny cel będzie bowiem znajdował się o dwa tysiące metrów wyżej.

Wyprawa na Manaslu zaplanowana na 2027 rok. Jarosława Pytla czeka wejście do strefy śmierci

Najbliższym celem wspinacza jest pokonanie Manaslu, potężnego ośmiotysięcznika zlokalizowanego w sercu Himalajów. Atak szczytowy został wstępnie zaplanowany na wrzesień 2027 roku.

Pokonywanie barier powyżej ośmiu tysięcy metrów to gigantyczny test dla ludzkiego ciała. To właśnie tam przebiega granica nazywana potocznie strefą śmierci, gdzie drastyczne niedotlenienie i mordercze warunki atmosferyczne stanowią śmiertelne zagrożenie dla śmiałków.

– 8163 metry to jednak jest przekroczenie tak zwanej bariery śmierci i strefy, w której niestety trzeba jak najszybciej stamtąd uciekać. W takim potocznym słowa znaczeniu. Trzeba wejść bardzo szybciutko na szczyt z czwartego obozu i z tego szczytu jak najszybciej uciekać do czwartego, trzeciego obozu” – wyjaśniał Jarosław Pytel.

Organizacja tak zaawansowanego logistycznie wyjazdu wymaga perfekcyjnego przygotowania fizycznego i drobiazgowego monitorowania parametrów organizmu.

– Przede wszystkim mocno kondycyjnie trzeba mniej więcej już od dwóch lat dość intensywnie sobie z tym radzić. Nie jest to tak łatwo. Trzeba przejść przez pewne badania wydolnościowe, wydolność płuc, wydolność echo serca – podkreślał.

Tylko niezbite dowody na doskonały stan zdrowia i ostateczna zgoda medyków dają zielone światło do ataku na górę.

Rafał Piech wspiera himalaistę. Flaga Siemianowic Śląskich zawiśnie na szczycie Manaslu

W trakcie specjalnej konferencji prasowej prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech wyraził ogromne uznanie dla planów wspinacza. Włodarz miasta ocenił, że losy Jarosława Pytla stanowią doskonały przykład budowania niezłomnej postawy, z której inni mogą czerpać inspirację w trudnych momentach życia.

– Cieszę się, jeżeli mamy takich wyjątkowych mieszkańców właśnie jak pan Jarosław, który podejmuje się wejścia tak naprawdę w Himalaje na ośmiotysięcznik Manaslu. No przedsięwzięcie wielkie, motywacja wielka, no i też myślę, droga, jaką ciężką pan przeszedł też wcześniej. Udało się wyjść też z poważnych tarapatów – mówił Rafał Piech.

Zdaniem prezydenta postawa Siemianowiczanina może odegrać kluczową rolę w procesie psychicznej rekonwalescencji osób zmagających się z nowotworami, dając im siłę do odzyskania wiary we własny potencjał.

– Dzisiaj właśnie też ta inicjatywa, żeby tak naprawdę mobilizować, aktywować tych, którzy też są po ciężkich chorobach, przejściach, właśnie że można tak naprawdę osiągać wielkie rzeczy – podkreślił.

Samorząd oficjalnie wsparł sportowe plany mieszkańca, a wspinacz otrzymał symboliczną flagę z miejskim herbem i charakterystycznym logotypem, obiecując pozostawienie jej na wierzchołku Manaslu.

– Cieszę się, że mogłem przekazać naszą flagę z herbem Siemianowic Śląskich, z naszym logo. No i ta deklaracja pana Jarosława piękna, że zawiśnie na ośmiotysięczniku, więc to wielka duma i wielka radość nasza – mówił prezydent.

Otrzymanie wsparcia od lokalnych władz miało dla Pytla kolosalne znaczenie. Himalaista od urodzenia mieszka w Siemianowicach Śląskich i to właśnie na terenie tego miasta rozkręcał swoje pierwsze przedsięwzięcia zawodowe.

– To dla mnie ogromne wzruszenie, kiedy otrzymałem informację, że prezydent miasta zgadza się na to, żeby objąć patronatem tę wyprawę – przyznał.

Projekt FTF Manaslu Expedition 2027 wesprze pacjentów z Instytutu Onkologii w Gliwicach

Inicjatywa znana jako FTF Manaslu Expedition 2027 wykracza daleko poza indywidualne zmagania Jarosława Pytla z potężną górą. Akcja łączy się z pomysłem jego znajomego, Darka Szczodrego, który zamierza zorganizować marsz do bazy pod Mount Everestem wspólnie z pacjentami po przejściach nowotworowych, objętymi opieką Górnośląskiej Fundacji Onkologicznej działającej przy gliwickim Instytucie Onkologii.

Głównym założeniem całego projektu jest udowodnienie społeczeństwu, że wygrana walka z rakiem daje szansę na całkowity restart życiowy i napędza do działania. Wyprawa ma uświadomić chorym, że lekarska diagnoza nie zamyka drogi do spektakularnych osiągnięć, a powrót do sprawności otwiera fantastyczne perspektywy.

Przed mieszkańcem Śląska wciąż pozostaje mnóstwo pracy treningowej. Wrzesień 2027 roku będzie kluczowym momentem sprawdzianu na ścianach Manaslu, gdzie flaga rodzinnej miejscowości ma w końcu załopotać na wysokości 8163 metrów.

Jeśli plan się powiedzie, wejście na ośmiotysięcznik przerodzi się w globalny symbol nieustępliwości i wiary w powrót do pełni sił dla milionów chorych na raka pacjentów, którzy walczą o każdy kolejny dzień życia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI