Dzieci bawiły się na zamarzniętym stawie, ojciec tylko patrzył. "Pilna interwencja"

Zabawa na zamarzniętym stawie, zwłaszcza przy zaledwie paru stopniach mrozu, może skończyć się tragicznie. Mimo to kilkoro dzieci weszło na lód na zbiorniku Szachta na Śląsku, w dodatku... za wiedzą i zgodą 40-letniego ojca jednego z nich. Sytuacja skończyła się interwencją straży miejskiej i policji, która teraz prowadzi tak zwane czynności sprawdzające pod kątem narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Gliwice w szponach mrozu!.jpg
Autor: Alert Pogodowy AI/ Wygenerowane przez AI Zimowy krajobraz przedstawia zaśnieżony park z zamarzniętym stawem na pierwszym planie, pokrytym warstwą śniegu i lodu o nierównomiernej teksturze, z widocznymi licznymi śladami na białym puchu. Na brzegu stawu rosną drzewa, których nagie gałęzie są całkowicie oszronione, tworząc delikatne, białe koronki. W tle widać więcej drzew pokrytych szronem oraz zarys szarego budynku z ciemnym dachem i kominami, a nad całością rozciąga się jasne, zachmurzone niebo.

Policja i straż miejska przyjechały do dzieci bawiących się na zamarzniętym stawie. Ojciec tylko się przyglądał

Dzieci bawiły się na cienkim lodzie, a odpowiedzialny za nie dorosły tylko się przyglądał. Taka sytuacja miała miejsce na zbiorniku wodnym zwanym Szachtą w Gliwicach. Śnieżna zima i parę stopni mrozu sprawiły, że staw zamarzł i zaczął kusić tych, którzy mieli ochotę zrobić sobie z niego lodowisko. Nie brakowało tych, którzy najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy z tego, że tak niewielki i krótko utrzymujący się mróz to zdecydowanie za mało, by ryzykować wchodzenie na lód. Na Szachcie pojawiły się dzieci, a jak relacjonują teraz w mediach społecznościowych strażnicy miejscy i policjanci, ojciec jednego z malców, mający pod opieką także jego kolegę, pozwolił im na takie zabawy. W końcu ktoś zareagował i obawiając się tragedii, na wszelki wypadek wezwał służby. W efekcie 40-latek będzie musiał się tłumaczyć przed policją.

ZOBACZ TEŻ: Mrożące krew w żyłach nagranie z Morskiego Oka. "Świadome pogrywanie życiem dziecka"

"Dwóch małoletnich chłopców pod opieką 40-letniego mężczyzny, który zezwolił dzieciom na wejście na lód"

"O krok od tragedii…Chwila nieuwagi, jeden zły krok i dramat mógł stać się faktem" - pisze gliwicka Straż Miejska na Facebooku, pokazując zdjęcie z brzegu Szachty. "Na miejscu zastaliśmy dwóch małoletnich chłopców przebywających na zamarzniętej tafli stawu, pod opieką 40-letniego mężczyzny, który zezwolił dzieciom na wejście na lód" - dodają. Strażnicy wezwali policjantów. "Przy brzegu znajdował się 41-letni mężczyzna – ojciec jednego z chłopców, sprawujący również opiekę nad drugim dzieckiem za zgodą jego prawnego opiekuna. Policjanci zebrali materiały w tej sprawie i prowadzą czynności sprawdzające pod kątem narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia (art. 160 Kodeksu karnego)" – podali policjanci z KMP Gliwice. Tymczasem na Facebooku pod tekstem o tym wydarzeniu nie brak komentarzy od tych, którzy piszą, że strażnicy i policjanci przesadzają, a zabawy na zamarzniętych stawach był kiedyś normalne. Być może osoby te miały szczęście, a być może wchodziły na stawy, które zamarzały przy kilkukrotnie większych i trwających o wiele dłużej niż teraz mrozach. Kilka stopni poniżej zera o zdecydowanie za mało, by lód miał wystarczającą grubość na takie zabawy.

Super Express Google News
Sonda
Chodziłeś/aś kiedykolwiek po zamarzniętym zbiorniku?
QUIZ: Śląskie atrakcje turystyczne. Sprawdź swoją wiedzę
Pytanie 1 z 10
Stalowy dom to udany eksperyment architektoniczny i ciekawostka turystyczna. Znajduje się w:
Totalna bezmyślność w Warszawie! +7, a ludzie chodzą po zamarzniętym jeziorze!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki