Śmierć Łukasza Litewki poruszyła tysiące osób. Pożegnalne wpisy i materiały dotyczące zmarłego posła pojawiały się w mediach społecznościowych, na stronach internetowych oraz profilach organizacji i środowisk politycznych. W wielu z nich wykorzystano charakterystyczne zdjęcie polityka.
Jak się okazało, fotografia ma swoją autorkę, która postanowiła upomnieć się o prawa do wykonanej pracy.
Jagoda Owczarek skierowała do podmiotów wykorzystujących zdjęcie pisma dotyczące naruszenia autorskich praw majątkowych. Wskazywała również, że w wielu przypadkach przy fotografii nie pojawiła się informacja o jej autorstwie. Za wykorzystanie zdjęcia domagała się około 2 tys. zł.
„Nikt z nich nie zapytał mnie o zgodę”
Fotografka tłumaczy, że zdjęcie powstało podczas sesji, którą zlecił jej sam Łukasz Litewka. Po jego śmierci fotografia została natomiast masowo rozpowszechniona.
- Po jego śmierci zdjęcie to obiegło kraj. Publikowały je największe redakcje, portale i podmioty polityczne. Nikt z nich nie zapytał mnie o zgodę — wyjaśnia Owczarek.
Jak dodaje, problemem był nie tylko brak zgody na publikację, ale także brak podpisu wskazującego autorkę fotografii.
Sprawa szybko nabrała rozgłosu. Szczególnie dużo emocji wywołało to, że pisma z roszczeniami trafiły również do fundacji i organizacji pozarządowych, w tym takich, które współpracowały za życia z Łukaszem Litewką.
Fala krytyki i mocna reakcja fotografki
W internecie pojawiły się głosy zarzucające fotografce brak empatii i niewłaściwe podejście do sytuacji. Krytyka była na tyle silna, że Owczarek zdecydowała się opublikować obszerne wyjaśnienie.
Przyznała, że pisma przygotowała i wysłała za pośrednictwem zewnętrznej firmy. Sama zaakceptowała dokumenty, jednak — jak tłumaczy — nie zweryfikowała dokładnie listy wszystkich adresatów.
Zareagowałam na to pod wpływem emocji — przyznała.
Wśród adresatów znalazły się fundacje, które publikowały fotografię, żegnając człowieka, z którym współpracowały i którego znały. Zdaniem samej fotografki właśnie te organizacje nie powinny były otrzymać wezwań do zapłaty.
Po całej aferze Owczarek zdecydowała się wycofać roszczenia finansowe wobec fundacji i organizacji pozarządowych. Każdy z podmiotów ma otrzymać informację o wycofaniu żądania. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku redakcji oraz podmiotów politycznych. Wobec nich fotografka podtrzymuje swoje stanowisko.
Jednocześnie deklaruje, że pieniądze, które ewentualnie otrzyma od tych podmiotów, mają zostać przekazane na cele charytatywne. Organizację, która otrzyma środki, będą mogli wskazać wpłacający. Owczarek zapowiada również publikowanie potwierdzeń przelewów.
Groźby po publikacji danych
Afera ma jednak dla fotografki również znacznie poważniejsze konsekwencje. Jak twierdzi, po nagłośnieniu sprawy zaczęła otrzymywać wiadomości zawierające wyzwiska, groźby oraz życzenia śmierci. Według jej relacji opublikowano także jej dane osobowe i adres zamieszkania.
W efekcie zamknęła swoje profile w mediach społecznościowych. Na zakończenie swojego oświadczenia przeprosiła również bliskich Łukasza Litewki za to, że jego zdjęcie znalazło się w centrum tak dużej awantury.
Sprawa, która zaczęła się od kwestii praw autorskich do jednej fotografii, przerodziła się więc w szeroką dyskusję o granicach dochodzenia swoich praw, emocjach towarzyszących śmierci publicznej osoby i odpowiedzialności za wykorzystywanie cudzych zdjęć.
Pogrzeb Łukasza Litewki. Zdjęcia inne niż wszystkie: