Tradycja jednak z roku na rok ma mniej naśladowców, dlatego stada nie są już tak liczne jak kiedyś. Na granicy polsko-słowackiej w Korbielowie pasie się obecnie 250 owiec. Brakuje młodych górali chętnych do zajęcia się pasterstwem.
Polecany artykuł:
- Młodzi nie mają już zamiłowania, bo to jest ciężka robota. Ręce bolą od dojenia, prać trzeba każdego dnia ubrania, bo od owiec to się wszystko brudzi, a człowiek przy wypasaniu człowieka co chwila przewieje, albo się przemoknie - mówi juhas Stefan Wąs z Korbielowa.
Ale nie tylko pasterze mają problem. Na brak następczyń, które kultywowałyby obrzędy związane z pasterstwem, narzekają też góralki.
- My już jesteśmy coraz słabsze, ten zapał jeszcze mamy, ale młodsze baby kaj siedzą? - mówi Julianna Adamek z Pewli Wielkiej.
Podsumowując: brakuje owiec, baców i juhasów, nie brakuje za to chętnych by kupić owcze sery: bundz, bryndzę i oscypki.
Redyk w Korbielowie obserwowała nasza reporterka Iza Janoszek.