Spis treści
„Nie wierzymy w obietnice”. Górnicy przyjechali z całego Śląska
Manifestacja rozpoczęła się około godziny 10:00. Przed Ministerstwem Energii stanęły setki pracowników kopalń i hut, reprezentujących różne zakłady z całego regionu. Związkowcy podkreślają, że nie mają pewności, czy rząd dotrzyma zapisów umowy społecznej dotyczącej wygaszania kopalń. Obawiają się, że proces likwidacji zakładów będzie przyspieszany, a pracownicy pozostaną bez realnych gwarancji.
Protest zorganizował Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80”, który od tygodni alarmuje o chaosie w sektorze górniczym i hutniczym.
„Ceny energii nas zabijają”. Hutnicy mówią o dramatycznej sytuacji
Jednym z głównych tematów protestu były dramatycznie wysokie ceny energii, które – jak mówią hutnicy – niszczą polski przemysł ciężki. Przedstawiciele „Sierpnia 80” wskazują, że polskie huty nie są w stanie konkurować z niemieckimi, które otrzymują ogromne dopłaty do energii.
Związkowcy podkreślają, że rząd zamiast wspierać polskie zakłady, „foruje zagraniczne gospodarki”, a unijne regulacje dodatkowo pogłębiają kryzys.
„Węgiel to bezpieczeństwo”. Górnicy bronią krajowej energetyki
Protestujący przypominają, że polskie wydobycie węgla, hutnictwo i energetyka oparta na węglu są – ich zdaniem – gwarancją bezpieczeństwa kraju i Europy. Związkowcy ostrzegają, że zbyt szybka likwidacja kopalń może doprowadzić do utraty tysięcy miejsc pracy i uzależnienia Polski od importu surowców.
Petycja do Ministerstwa. „To kolejne ostrzeżenie”
Podczas pikiety związkowcy złożyli petycję, w której domagają się:
- zatrzymania przyspieszonej likwidacji kopalń,
- gwarancji zatrudnienia dla pracowników,
- wsparcia dla hut i przemysłu energochłonnego,
- obniżenia kosztów energii dla przedsiębiorstw,
- transparentności działań Polskiej Grupy Górniczej.
„To kolejne ostrzeżenie dla rządzących” – podkreślają przedstawiciele „Sierpnia 80”.
Napięcie rośnie. Górnicy zapowiadają kolejne akcje
Choć protest przebiegł spokojnie, atmosfera była bardzo napięta. Związkowcy nie wykluczają kolejnych manifestacji, jeśli – jak mówią – „rząd dalej będzie ignorował dramatyczną sytuację polskiego przemysłu”.